…własnego blogowania:) Dopiero wpis o dekadzie zapisków na blogu Czary przypomniał mi o tym, że 30 lipca minęło osiem lat, odkąd popełniłam pierwszy wpis…
Blog w tym czasie ewoluował. Miał być o podróżach, stał się zapiskami o życiu. Pojawiły się nowe, niechciane na pewno działy, jak ten o stracie Dziecka. Że jest potrzebny, wiem, bo nie ma chyba dnia, żeby ktoś nie szukał czegoś takiego (niestety) w necie i nie trafiał na mój blog.
Odwiedziło mnie wielu ludzi i pomimo, że wielu z nich już zupełnie nie zagląda (a widuję ich u innych) , mam do nich wciąż wielki sentyment, bo wiadomo, kawał czasu się człowiek wzajemnie odwiedzał i ze sobą pisał.
Pewnie dalej będzie tak, że ktoś zostawi mój blog, pewnie pojawią się nowi Czytelnicy. Po zeszłym roku mam dystans do życia netowego. Kiedyś bardziej je przeżywałam. Teraz wiem, że jednak net to net. Z jego plusami ale i minusami.
Generalnie to i tak nie powinnam narzekać. Chamskie czy niegrzeczne komentarze zdarzały się i tak stosunkowo rzadko, więc plus, bo wiem, że są osoby, którym dostaje się nie wiedzieć czemu i po co co i rusz. Takie życie? czyjeś znudzone chyba, bo ja wiem, że stratą czasu jest ślęczenie nad czyimiś zapiskami i dodawanie złośliwości, no, ale do tego też trzeba pewnie swoje przeżyć. A może i nie.
Tym, którzy wciąż wiernie zaglądają, wielkie dzięki i pozdrowienia…No i tradycyjnie , życzę Wszystkim Wam dobrego, spokojnego weekendu!



