Podsumowanie książkowe

Po pierwsze, Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku 2019 !!! Szczęśliwego i Spokojnego (ci, którzy mnie znają, wiedzą, o co mi chodzi, NIE o nudę) roku, wypełnionego dobrymi chwilami, zdarzeniami i tylko życzliwych i serdecznych osób wokół.

Niestety, mój rok miniony nie rozpieszczał mnie a końcówkę zafundował mi naprawdę niemiłą. Tym bardziej liczę na to, że 2019 rok jednak mi to wynagrodzi, bo tak, zdecydowanie na to zasługuję. I potrzebuję ogromnie. 

Chciałabym jednak mimo, że nie mam siły , zrobić nie tyle podsumowanie książkowe (patrząc na to, jakie robią inni ) co wymienić ku zapamiętaniu , te tytuły, którym podarowałam notę 6 czyli najwyższą. 

Są to, wymieniam od stycznia, „Angielka” Katherine Webb, „Kolekcja nietypowych zdarzeń” Toma Hanksa, „Zbyt piękne” Olgi Rudnickiej. Następnie „Manufaktura codzienności” Joanny Matusiak, „Arystokratka na koniu” Evzena Bocka, „Historia Adeli” Magdaleny Knedler, „Kłopoty mnie kochają” Joanny Szarańskiej, „Szeptać” Huberta Fryca, „Ogród Zuzanny”, duetu Jagny Kaczanowskiej i Justyny Bednarek, „Purezento” Joanny Bator (ogromnie polecam). Kolejne to : „Dziewczyna we mgle” Donato Carrisiego, „Drugie dno” Jolanty Kosowskiej, „Życie bez ciebie” Katie Marsh(ciekawe, kompletnie nie pamiętam o czym była ta książka), „Nocna runda” Lee Childa, „Ktoś ci się przygląda” Katarzyny Misiołek, „Moje wielkie ruskie wesele” Anny Mandes-Tarasov (niech Was nie zniechęci tytuł, treść zdecydowanie warta przeczytania), „Zaklinaczki” Marioli Zaczyńskiej. 

Następnie zachwyciły mnie „Grzywa” Ewy Nowak, „Mama jest tylko jedna, a tu mamy wszystkie” R. Diaz Reguery, „Koniec i początek” Manuli Kalickiej, „Błoto” Hillary Jordan, „Kobiety w blasku słońca” Frances Mayes, „Lawenda w chodakach” Ewy Nowak , „Winne Wzórze. Wiara” Doroty Schrammek, „Będziesz na to patrzył” Magdy Rem, „Reguła nr 1” Marty Guzowskiej, „Wszystkie kochanki mojego taty” Manuli Kalickiej, „Tatuaże podświadomości” Grażyny Mączkowskiej, „Dziecko w wieku przedszkolnym. Zabawne przygody odważnego taty” M. M. Cabicara, „Babcia rabuś” Davida Walliamsa, „Uczucia zakęte w kamieniu. Stacja Jagodno” Karoliny Wilczyńskiej, „Kości proroka” Ałbeny Grabowskiej, „Na tropie Anny” Aleksandry Kowalskiej, „Gospoda pod Bocianem” Katarzyny Drogiej,”Dwanaście niedokończonych snów” Nataszy Sochy, „Pokolenia. Wiek deszczu, wiek słońca” Katarzyny Drogiej, „Dziewczyna z gór” Małgorzaty Wardy, „Małe ogniska” Celeste Ng, „Deszczowe ptaki” Clarissy Goenawan, „Owoc granatu. Dziewczęta wygnane” i „Owoc granatu. Kraina snów” Marii Paszyńskiej, „Zapisane w chmurze” Beaty Majewskiej, „Równonoc” Anny Fryczkowskiej. Kolejne, które oceniłam na 6 gwiazdek, to „Okruchy dobra” J. Kaczanowskiej i J. Bednarek, „Pokój kołysanek” Nataszy Sochy, „Miłość na gwiazdkę” Colleen Wright, „Wędrowcy” Joanny Papuzińskiej, „Morderstwo na Święta” Francisa Duncana, „Mimochodem o chodzeniu” Szymona Augustyniaka i ostatnia czytana w minionym roku przeze mnie książka, „Z czego się śmiano w średniowieczu” Aleksandry Niedźwiedź, która to nawiasem mówiąc okazała się jedną z najlepszych czytanych przeze mnie książek roku 2018. 

Ogólnie nie jest źle. Naprawdę wiele książek podobało mi sie bardzo.  W sumie w minionym roku przeczytałam 126 książek, nie zamierzam się tłumaczyć z sumy, nie pocieszę kogoś, że nie mam życia osobistego , że aż tyle czytam ani nie zamierzam się kajać. Czytam ile czytam, zdaję sobie sprawę, że wiele osób większość tego co czytam uważa za nieważną i mało ambitną lekturę. Z tego również rachunku sumienia robić nie zamierzam. Czytam to co mnie sprawia przyjemność, nikogo na siłę nie nakłaniam. Jeśli ktoś ma potrzebę czytania lektur ambitniejszych, niech po nie sięga, oczywiście. Mnie jest dobrze tak, jak jest. 

Z postanowień, jakie mam, czytać więcej książek historycznych (strasznie mnie w końcu roku wciągnęła epoka średniowiecza) i może nareszcie sięgnąć po „Czarodziejską Górę” Manna.