…za nami. Wszyscy bardzo byli grzeczni najwyraźniej w tym roku bo Mikołaj każdemu podarki zostawił, niemniej jednak oczywiście, najwięcej otrzymał Jaś 🙂
I jak zwykle przy takich okazjach otrzymaliśmy skróconą lekcję od życia na temat „co dla dziecka gra przy takich okazjach największą rolę”. Otóż najlepszym prezentem okazało się samo zapakowanie ich przez pomocnika Mikołaja, czyli Tatę, i schowanie ich pod poduchami kanapy.
I chyba sam fakt tego zamieszania z tym, że w nocy KTOŚ podrzucił prezenty.
Całą bowiem niedzielę Jaś bawił się nie tyle otrzymanymi od Mikołaja podarunkami (chociaż czekoladki otrzymane zjadł prawie wszystkie aż jedne cichaczem czym prędzej schowałam jak się nie zorientował) a inaczej. Organizował wciąż i wciąż przyjście Mikołaja do domu a może raczej nie samo przyjście ale zastany przez Jasia po obudzeniu i przybiegnięciu do pokoju fakt prezentów spakowanych i pozostawionych przy kanapie. Tak więc wczoraj Mikołaj powrócił późnym wieczorem do domu i padł chyba dosłownie albowiem odwiedził nas ze sto chyba razy 🙂 I najpiękniejsze było to jak Jaś reagował podczas tego , jak wysyłał nas z pokoju abyśmy nie widzieli co pakuje do dwóch toreb, w których prezenty otrzymał, jak wołał że już można przyjść. Jak się cieszył jak się za każdym razem od nowa cieszyliśmy z „niespodzianek”, które znajdowaliśmy w owych torbach. I jak zdradzał się z tajemnic czyli kiedy oglądaliśmy kuferek, w którym chował samochód od Mikołaja i zastanawialiśmy się „co to może być w środku?” nie wytrzymywał i wołał podekscytowany „Auto!”.
Nastrój Mikołajkowy potrwa i dzisiaj albowiem wczoraj został odczytany Jasiowi list od Świętego Mikołaja, który przyszedł pocztą czas jakiś temu i w nim Mikołaj skarży się Jasiowi, że w ferworze dostarczania prezentów…zgubił swoje sanie.
Dziś odbędzie się wielkie przedszkolne poszukiwanie sań, a pomogą w tym dzieciom pozostawione przez renifery w salach poszczególnych grup wskazówki.
Jestem chyba bardziej podekscytowana niż sam Jaś, który po odczytaniu listu nie zmartwił się zbytnio tylko czym prędzej zorganizował sanie Mikołaja u nas w domu 🙂
Życzę tradycyjnie sobie i Wam dobrego, spokojnego tygodnia.
