„Jezioro tajemnic”. Peter May.

Wydana w Wydawnictwie Albatros. Warszawa (2015). Ebook.
Przełożył Jan Kabat.
Tytuł oryginału The Chessmen. 

Na początek dwie sprawy. Pierwsza to taka, że chyba bardziej podoba mi się tytuł oryginału niż ten pod którym została wydana w Polsce. Według mnie jakoś bardziej oddaje klimat książki i to, o co w niej chodzi.
Druga to ta, o której w komentarzu do mojego wpisu o drugiej części trylogii hebrydzkiej Petera Maya czyli o „Człowieku z Wyspy Lewis” napisał Tommyknocker. Czyli to, że faktycznie, po skończeniu tej trylogii mam odczucie niedosytu i takie poczucie, że…chciałabym poznać dalsze losy Fina Macleoda i jego bliskich. Poza tym chyba brakować będzie mi tez klimatu stworzonego przez autora w tych trzech książkach. I choć, o czym pisałam, są jakieś drobiazgi, do których mogłabym się przyczepić (w tej części będzie to kilkakrotnie powtarzająca się liczba osób dwanaście, podejrzewam, że w oryginale był tuzin, niemniej jednak szkoda, że była to jedyna do wyobrażenia sobie liczba osób, która gdzieś tam w czymś brała udział:) ), to całość zdecydowanie na plus i polecam, polecam zdecydowanie, z tym, że napiszę swoją radę aby jednak trzymać się kolejności poszczególnych części bo jest to niezwykle ważne dla czytelnika. 

W tej części pewne sprawy z życia Fina rozwikłają się raz na zawsze. Zwróćcie uwagę na sam początek, niby nie pasujący do tego, co potem czytamy początek na samym końcu zepnie się logiczną klamrą z wydarzeniami z przeszłości.

A tymczasem Fin jest już od dłuższego czasu na wyspie i wraz z Marsaili mieszka i wychowuje wnuczkę (rodzice małej wyjeżdżają na studia). Fin znajduje pracę, nową oczywiście, w tym sensie, że pracę w policji zarzucił na zawsze. 
Znajduje pracę, odnawia kontakty z dawno nie widzianymi przyjaciółmi, zwłaszcza z jednym, który uratował mu swego czasu życie i to nawet dwukrotnie.

Pewnego razu wraz z nim znajdują się w nieoczekiwanej sytuacji, dodatkowo świadkami nietypowego zjawiska jakim jest ni mniej ni więcej zniknięcie jeziora.
Jakby tych atrakcji było mało, na dnie jeziora, którego nie ma, znajdują wrak samolotu swego dawnego przyjaciela. Wrak samolotu ze szczątkami ich przyjaciela.
Od tego zaczyna się akcja i dzieje się trochę jak na szachownicy właśnie, gdzie toczy się niezwykła gra, każdy z graczy ma swoje tajemnice i nie jest chętny do tego aby oddać wygraną.

Do tego w tle dzieją się sprawy osobiste zarówno Fina jak i innych bliskich mu osób jak chociażby pastor Donald.

Bardzo wciągnął mnie świat książek Petera Maya. Podobał mi się ten surowy klimat, w którym wydawałoby się,że nie ma miejsca na namiętności a wbrew oczekiwaniom jest ich wręcz aż nadmiar. Dodatkowo cieszy mnie praca tłumacza, nie dość , że dobrze wykonana to jeszcze mnie jako czytelnika cieszy fakt, że wszystkie trzy części zostały przetłumaczone przez tą samą osobę, co uważam dodaje książce dodatkowych walorów. Styl jest ten sam we wszystkich częściach i dodaje spójności całości. 

Moja ocena to 5 / 6.