…na cztery nogi przy okazji Rocznicy:)
Wczorajsza kolacja we włoskim przybytku pyszności nieopodal naszego domu przebiegła tak, jak sobie wyobrażałam. A więc udało się zasmakować kulinarnych specjałów. P. zjadł tatara z łososia i solę w sosie curry z borowikami i krewetkami. Ja zaś smażone kalmary w sosie pomarańczowym a na drugie domowej roboty makaron (spaghetti) z borowikami i krewetkami również. PYCHA. Na deser, niestety, nie było już miejsca;)
Przy okazji obfotografowaliśmy, co się dało , pewnie ludzie obok myśleli, że nieszkodliwi wariaci przyszli do knajpy, no, ale jakże nie uwiecznić się w taki wieczór? Ha.
Przy okazji odbyliśmy jak zawsze ciekawy dialog małżeński.
Ja, oglądając dość krytycznie jedno ze zdjęć, na którym wydawało mi się, że P. zrobił kiepską minę -"Znowu zrobiłeś jakąś głupią minę".
P. "A mnie się wydawało , że się przyjemnie uśmiechnąłem".
Kurtyna;)

Dodaj komentarz