…czyli dobra rada na domowe problemy i zmartwienia w mistrzowskim wykonaniu Ireny Kwiatkowskiej i Anny Seniuk.
Amerykanie mają swojego świstaka Phila…
…a my mamy koty burasy;)
Wiosna bezsprzecznie nadciąga, są na to dowody.
Wczoraj w godzinach wieczornych usłyszeliśmy dobiegające z patio rozdzierające i to charakterystyczne dla marcowych kotów miauczenie. Patrzcie państwo, jaki akuratny. Pierwszy marca i ten oznajmia;)
I proszę mi tu nie wyjeżdżać z tym kawałem, w którym to kot brodząc rodowymi klejnotami po śniegu rozdarł się z rozpaczy jak mu ww klejnoty zmroziło a ludzie z uśmiechem łagodnym stwierdzili, że "wiosna idzie, kota nie oszukasz".
Ten kot zdecydowanie oznajmiał panią wiosnę i tego się trzymamy;)
Z życia blokowiska …
Najpierw pojawił się płot z dykty otaczający nową budowę. Po paru dniach pojawiła się pierwsza agitka (ta z lewej). Na odzew nie trzeba było długo czekać i oto jak dyskusja się rozwinęła. Czekamy na ciąg dalszy.
do śmiechu na czwartek
otrzymałam netem, to co będę skąpić , podzielę się;)
Przychodzi para do knajpki i zostawia płaszcze w szatni.
Szatniarz pyta:
– Na jeden numerek?
– Nie, na kawę – odpowiada facet.
***
Spotykają się koledzy:
– Stasiu, co tam w pracy?
– A nic… W zeszłym tygodniu nasz szef utknął w windzie.
– I co zrobiliście?
– Nic. Ciągle się zastanawiamy.
***
Narkoman trafił do piekła. Otwierają się wrota, a tu całe łany marihuany. Narkoman napalony biegnie i rwie całe naręcza. Nagle słyszy głos diabła:
– No i po co rwiesz, jak tam pełno narwane!
Patrzy, a tu faktycznie pełno świeżego ziela. Biegnie i zaczyna przerzucać, żeby schło. A tu diabeł:
– I po co suszysz, jak już tam ususzone!
I rzeczywiście. Narkoman podbiega i zaczyna skręcać skręty. Skręca, skręca, na co diabeł:
– I czego skręcasz, jak tam tyle naskręcane!
Narkoman patrzy, a tu góry skrętów! Wybiera największego i pyta diabła:
– Masz może ogień?
A diabeł z uśmiechem:
– Byłby ogień, byłby raj!
***
mówię do…
…P., że (jak to często bywa u mnie) pod ostatnią moją recenzją mało komentarzy. Cóż, tak bywa, a najczęściej, to zabawne, przy recenzjach, w które włożyłam sporo serca, jakichś takich mnie samych wydających się niezłymi (haha, ach to samouwielbienie, co?).
P. patrzy na mnie spokojnie, po czym jak to On, spokojnie stwierdza "kazałaś podnieść ręce i wyjść chodzącym ideałom , to wyszli".
No fakt, ma rację, zostałam więc ja i moje dziwactwa. Życie;)
…bo trzeba umieć słuchać, z cyklu dialogi i nie tylko…
dialog numer jeden, miejsce akcji osiedlowa apteka.
Pan, który wszedł rozmawia najwyraźniej z drugą połową i dopytuje się "Jak mówiłaś? Łojowa?". Ja zasłuchuję się, bo jako żywo, nie mam pojęcia, co też łojowego pan może chcieć nabyć w aptece a łój kojarzy mi się z reklamą Mumio dla Plusa, kiedy to była mowa o świecy łojowej. Pan poinstruowany przez połowicę podchodzi do okienka i prosi "Jałowy pojemniczek na mocz poproszę".
dialog numer dwa, miejsce akcji kolejka do dermatologa. Ja czekam, bo wciąż walczę z alergią. Na miejscu są takie jakieś lampy, wyglądają jak lampy w solarce, ale to raczej nie to samo, sama bowiem solarka stanowi IMO przeciwieństwo dbania o zdrową skórę. Pan, podchodzi do pani wydającej okularki (czyli ciągle coś w deseń tej solarki, hmmm) i radośnie oznajmia "Przyszedłem się trochę napromieniować". Aż się prosiło stwierdzić, że kto wie, czy na dłuższą metę nie taniej wybrać się na wycieczkę do Zony.
dialog numer trzy, miejsce akcji niedaleko naszego domu. Ja czekam na P., który poszedł po coś do domu. Nieopodal mnie na spacerze jest chłopaczek na oko jedenastoletni z psem tej rasy.
Pies jest młody, nie bardzo chce się słuchać swojego pana i w pewnej chwili a jest po burzy i trawa nasiąknięta jest deszczem rzuca się gwałtownie w trawę na plecki i wszorowywuje ją w siebie jak mniemam częściowo z barwnikiem. Młody właściciel ze stoickim spokojem zwraca się do swego pupila "Haroldzie, proszę cię, nie wygłupiaj się".
dialog numer cztery, miejsce akcji ciąg dzisiejszego spaceru (tego po burzy). Ja mijam kolejną osobę, co do której mam jakieś niejasne wrażenie, że "ja go skądś znam" (chodzi Wam czasem takie wrażenie po głowie?). Przy kolejnej osobie chcę powiedzieć do P. , że być może to jakaś jednostka chorobowa:) Skarżącym się tonem odzywam się "Wiesz, co, dziwne, już kolejna osoba, która mnie mija a ja mam wrażenie, że ją znam, to chyba jakiś…" (szukam słowa a w tym czasie P. wpada mi w zdanie)
i odzywa się "…syndrom Facebooka"…
Kurtyna.
po czym poznać…?
…że zbliża się święto zakochanych?
Spam w każdej twojej emailowej skrzynce zapchany jest wyłącznie reklamą pewnej niebieskiej tabletki;)
zobowiązania;)
…podjęłam wczoraj poważne życiowe zobowiązanie. Otóż nie czytać komentarzy na onecie;) Zobowiązanie wynika z przeczytania artykułu o najpopularniejszych i najdziwniejszych imionach nadawanych w naszym pięknym kraju.
I po przeczytaniu komentarzy przeciętnego Polaka wiem już, że moje własne imię jest brzydkie i przaśne i nienowoczesne a ja sama (jako kobieta po trzydziestce) jestem ni mniej ni więcej, ale starą babą;)
Widać swoją drogą, że ferie w toku, dzieci więcej czasu mają.
na wesoło, ze statystyk, bo dawno nie było…
Na wstępie, przypominam o zachowaniu oryginalnej pisowni autorów.
Niby serdecznie ale jakby z dystansem:
"Ściskam was, niestety, na niby"
z niepokojem o swojej przyszłej karierze:
"chce zostaci spiegiem ale niewiem jak to zrobici"
sąsiedzkie problemy:
"jak powiedziec sasiadce ze denerwuje mnie gdy sie kocha i wszystko slychac"
niestety, ja też nie miałam pomysłu. Na szczęście pańcia się wyniosła (odnoszę wrażenie, że krzyki pomogły i po prostu zaciążyli, ale to tylko moje domniemania;)
z cyklu dywagacje na temat własnego ja:
"nie chce mi sie mysle dlatego malo gadam"
to całkiem prawdopodobne…
z cyklu zima, zima:
"mój stosunek do zimy nie zmienił się"
mój też nie, jak jej nie lubiłam, tak jej nie lubię a tegoroczna nie rozpieszcza dodatkowo…
sentymentalnie, z cyklu to se ne vrati:
"kiedys mialem tak udane zycie erotyczne"
z cyklu hardcore:
"opowiadanie erotyczne z teściową"
but THE WINNER IS:
"zaklęcie na szybkie zniknięcie kupy".
zaglądam do lodówki a tam…
…Avatar.
Gdzie nie spojrzę, w necie, w radio, na blogach, w emailach, wszyscy nawijają o Avatarze. A ja nawet nie wiem, co to dokładnie, oprócz tego, że film od tego pana, co ma łeb na karku do interesów i wie, jak kasę zbijać, tylko się boję, że zajrzę do lodówki po jogurt a mi tu Avatar wyskoczy;)
Avatar zdetronizował Dodę i Cichopek, nie ma to tamto;)
