„Dziecko w wieku przedszkolnym. Zabawne przygody odważnego ojca”. M.M. Cabicar

Wydana w Wydawnictwie Stara Szkoła. 

Przełożył Mirosław Śmigielski.

Tytuł oryginału Dítě školkou povinné

Nie ma co zaprzeczać, że określenie „czeski humor” funkcjonuje nie bez powodu. Książka „Dziecko w wieku przedszkolnym. Zabawne przygody odważnego ojca” jest tego najlepszym dowodem. 

Zastanawiam się tylko nad tym, czy jest to książka dla każdego i w sumie, nie jestem pewna. W swojej książce M.M. Cabicar nie owija w bawełnę i ojcostwo opisuje z rozbrajającą szczerością. Nie wiem czy każdemu to może pasować. Mnie ta książka rozbawiła wielokrotnie. Powiedzmy, że czytając ją właściwie śmiałam się niemal nieustająco, z przerwami na wzięcie oddechu czy zaczerpniecie łyka wody 🙂

W zbiorze felietonów ojciec trzyletniej Wiki opisuje właściwie zwykłe, zwyczajne życie rodziny z jednym dzieckiem. Autor, żona Kasia i Wiki , ta rodzina jest najprawdopodobniej jedną z bardzo wielu, mieszkających w Pradze rodzin, których życie toczy się podobnie. Małżonkowie pracują (tata jest tatą pracującym w domu), córka rozpoczyna właśnie nowy etap w życiu a mianowicie zaczyna chodzić do przedszkola. Napisałam „Córka rozpoczyna”? Błąd. Ten etap rozpoczyna wraz z nią cała rodzina. Nowy biorytm, nowy styl życia, przyzwyczajenie się do możliwości pracy w domu w ciszy i bez obowiązku podziału uwagi na rozbrykaną Wiki. Wreszcie – choroby. Jeśli myślałeś, jako rodzic, że etap chorób wieku dziecięcego jest już za tobą, jeśli sądziłeś, sądziłaś, że to już przerobiłaś we własnym dzieciństwie (a wspomnienia zastrzyków z penicyliny w wiadome miejsce spędzają ci sen z powiek ) to jesteś w błędzie. 

Widać, że autor wie o czym pisze i muszę powiedzieć, że jak sądzę, przed lekkim szaleństwem w wielu sytuacjach ocaliło go jego poczucie humoru. W sumie w jego zbiorze opowieści nie ma nic niewiarygodnego, żadnej tam wyśrubowanej akcji. Ot opis życia przeciętnej rodziny żyjącej na jednym z praskich osiedli. Ot, rozpoczęcie przedszkola , ot wieczny gil, przypadłość większości przedszkolaków. Rodzinne wypady na imprezy, czy nawet do zwykłego sklepu z armaturą łazienkową. Zabawy rodzinne , odwiedziny babci czy wizyta wujka, przedszkolne Jasełka, pierwsze przyjęcie urodzinowe, na jakie zaproszono Wiki. Wszystko to stanowi jednak pole dla obserwacji i jest zaczynem do zabawnej opowieści, którą potem czytamy. Jak już jednak pisałam, autor nie owija w bawełnę a dla niektórych zapewne jest nawet dość dosadny. Tak więc, jak już wspomniałam, nie wiem czy nie znajdą się tacy, którzy pomarudzą nad stylem czy tematami, o których pisze. Dla każdego jednak rodzica ta książka stanowić będzie nieustające źródło uciech. Ja nawet miewałam w czasie lektury myśli , że „Niech ktoś usunie te kamery emitujące obraz z mojego domu do domu M.M. Cabicara 🙂 „.

Tak wiele brzmiało znajomo. I problemy z zasypianiem kiedy akurat późna pora. I niemożność obudzenia dziecięcia gdy trzeba wstawać do przedszkola a oczywiście dziecięca wersja skowronka w sobotnie czy niedzielne poranki. 

Wiele sytuacji ratuje podejście do życia narratora i jego rodziny. Na pewno nie można powiedzieć, że nie umie z każdej sytuacji wyciągnąć jej najśmieszniejszego sedna, które nam potem prezentuje. 

Na pewno nie jest to żaden poradnik (a tytuł zabawnie do niego nawiązuje) , za to lektura, którą polecam śmiało wszystkim moim znajomym z dziećmi w wieku około przedszkolnym w celach wyśmiania się. I nacieszenia, że inni miewają przynajmniej podobnie. 

Moja ocena to 6 / 6.