„Kobieta w oknie”. A.J.Finn

Wydana w W.A.B. Warszawa (2018). Ebook.

Przełożył Jacek Żuławnik.

Tytuł oryginalny The Woman in the Window.

Annę Fox, terapeutkę dziecięcą , poznajemy w czarnym okresie jej życia. Od dziesięciu miesięcy ta ongiś aktywna i prężna osoba, nie opuszcza domu. Cierpi bowiem (na skutek traumatycznych wydarzeń w jej życiu) na agorafobię. Kobieta spędza całe dnie w ogromnym domu w dobrej nowojorskiej dzielnicy, w którym to domu towarzyszy jej jedynie kot. I mieszkający w suterenie jej domu (suterenie z osobnym wejściem) lokator. Mąż i córka są w innym miejscu, i chociaż Anna co wieczór z nimi rozmawia, nie ma wyjścia, trzeba podsumować, jest w obecnym momencie bardzo samotna. 
Zakupy załatwia przez internet a odwiedza ją jedynie fizykoterapeutka i jej psycholog i terapeuta. Anna spędza całe dnie sama, mimo, że bierze bardzo dużo leków, niezbyt one jej pomagają. Być może działałyby właściwiej gdyby Anna wietrzyła zatęchłe pomieszczenia domu jak również gdyby nie popijała tak silnych leków masą alkoholu. Bohaterka nieraz spędza dnie w lekkim (i jest to łagodne określenie) otumanieniu. Jej pasją są stare, czarno białe filmy. Konkretnie klasyka kryminału, thrillerów jak również fotografowanie i nazwijmy rzeczy po imieniu, podglądanie sąsiadów. Wie już, kto z par mieszkających w sąsiedztwie ma problem w małżeństwie, kto kogo zdradza, a kto prowadzi kółko literackie. Być może na swój sposób usiłuje sobie w ten sposób rekompensować własną niemoc, samotność i brak progresu w leczeniu. 

Pewnego dnia Anna zauważa, że do domu, którego okna są vis a vis okien jej własnego domostwa, wprowadzają się nowi sąsiedzi. Szybko poznaje Ethana Russella, siedemnastolatka, sprawiającego wrażenie nieco osamotnionego jak ona sama i momentami dość zalęknionego. Poznaje też jego matkę, Jane Rusell. Jane spędza nawet u niej długi czas pewnego popołudnia, kiedy to obie jedzą czekoladę, grają w szachy, piją zbyt dużo alkoholu, rozmawiają o Ethanie i mężu Jane. Nie jest to, czego nie mówi wprost ale daje do zrozumienia nowa sąsiadka, małżeństwo idealne. Jane okazuje się utalentowana i zostawia nawet w podarunku narysowany naprędce portret Anny Fox.

Niedługo po wizycie nowej sąsiadki Anna tradycyjnie spędza samotny wieczór filmowo alkoholowy gdy nagle coś nie daje jej spokoju. Bierze do ręki aparat i kieruje go w kierunku okien domu Russellów. I jest świadkiem morderstwa Jane Russell. Nie widzi sprawcy morderstwa ale sam fakt. 

Usiłuje coś z tą wiedzą zrobić a nawet pomóc sąsiadce, jednak jej fobia jest na tyle silna i uniemożliwiająca normalne egzystowanie i sprawne reakcje, że kiedy w końcu wydostaje się z domu , traci przytomność i budzi się w szpitalu.

Następnie usiłuje przekonać policjantów, swoją terapeutkę, lokatora zamieszkującego suterenę jak również męża, że tak, była świadkiem przestępstwa na skutek którego Jane Russell straciła życie. Niestety, najwyraźniej w życiu lepiej być pięknym i bogatym, jak również zdrowym i bez chwilowego ale jednak dość długo trwającego problemu ze zdrowiem psychicznym. Jest się wtedy, że tak się wyrażę, wiarygodnym. W innym przypadku, a do takich należy sytuacja Anny Fox, o tym aby ktokolwiek uwierzył w jej słowa, można jedynie pomarzyć. 

Kto wstąpił do zatęchłego domu kobiety, kto zobaczył buteleczki z lekami, jakie zażywa, ale przede wszystkim kolekcję starych kryminałów i jej kolekcję opróżnionych butelek po winie, może mieć całkiem uzasadnione wątpliwości co do tego czy to, o czym opowiada bohaterka w ogóle miało miejsce czy też jest jej halucynacją. Anna jednak zrobi wszystko aby jej uwierzono a przede wszystkim aby poniekąd wyjaśnić morderstwo kobiety, którą znała.

Co mnie irytowało w tej książce to nie do końca równe tempo. Najpierw mamy długi i według mnie zbyt rozwlekły opis tego jak żyje Anna mająca swój konkretny problem. Rozumiem „zabieg” autora, który koniecznie chciał nas czytelników utwierdzić w przekonaniu, że to co dzieje się z Anną może wpływać na jej percepcję świata, jak również wzbudzić w nas samych wątpliwości podobne do tych, jakie mieli potem przesłuchujący ją policjanci i osoby, z którymi o tym, co się wydarzyło, rozmawiała. Niemniej jednak uważam, że opis ten był długi, stanowczo za długi i sprawił, że był moment, gdy właściwie niemal odłożyłam książkę. Jedynie dobre opinie i to, co przeczytałam parę razy czyli to, że przydługi wstęp rekompensuje ciąg dalszy i rozwój akcji, sprawiło, że jednak postanowiłam ją czytać dalej. I nie żałuję bo dalej wydarzenia potoczyły się już w takim tempie, jakiego oczekuję po tego typu książce. Kiedy to chcę aby autor zaskakiwał mnie a przynajmniej sprawiał, że zastanawiam się nad tym co tak naprawdę stało się i dzieje w życiu bohaterki książki. 

Spotkałam się ze stwierdzeniem, że autor w tej książce wykorzystuje znane nam schematy. Zgadzam się. Nie zaserwował nam zbyt wiele nowego ale albo ja nie czytam ostatnio zbyt wielu thrillerów (kiedyś czytałam ich o wiele więcej) albo powód jest inny. Bowiem mnie się ta książka podobała i ja podczas jej lektury miałam (zwłaszcza „po morderstwie Jane”) udanie spędzony nad lekturą czas. 

Ponadto ogromnie podobało mi się nakreślenie stanu zarówno psychicznego jak i fizycznego Anny, który to opis dopełnił mój obraz bohaterki. Gdyby tylko nie ten zbyt długaśny początek 🙂

Denerwowało mnie jeszcze coś innego ale to nic niezwykłego w tym gatunku książek, najwyraźniej inaczej nie pasowałoby i byłoby źle a mianowicie to, że Anna praktycznie nie ma żadnych ani przyjaciół ani, co już chyba dziwniejsze, żadnej rodziny, oprócz męża i córki. Jakby do tej pory wraz z rodziną żyli w jakimś odosobnieniu. Wiem jednak, że to taki wymóg stosowany zapewne po to aby podkreślić siłę samotności bohaterki, która musi praktycznie sama walczyć z przeciwnościami losu.

Ogólnie książka mi się podobała i jak na debiut, uważam, że jest zdecydowanie udana. Moja ocena to 5.5 / 6.