„Szeptać”. Hubert Fryc.

Wydana w Wydawnictwie Książnica. Grupa Wydawnicza Publicat SA. Poznań (2018).
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa.

Lubicie czytać książki z nieco onirycznym i tajemniczym klimatem ? Opowiadające o czymś, czego już nie ma? O światach, które przeminęły? Napisane ładnym językiem ? Takie, w których nie prędkość akcji się liczy a treść, istota opowieści? „Szeptać” jest właśnie taką książką. 

Od razu chwalę okładkę zaprojektowaną przez Mariusza Banachowicza. Tak łatwo można było wpaść w sztampowy obrazek, zdjęcie sielskiej okolicy z jakąś ładniutką chałupką. Zamiast tego mamy utrzymaną w tonach czerwieni czy purpury okładkę. Widzimy na niej jedynie czyjeś dłonie (mamy podejrzenie, że kobiece) przytrzymujące słój, w którym znajduje się domek. Ta figurka domku wydaje mi się być bombką choinkową ale też o to spierać się nie zamierzam bo nie jest to najważniejsze. W każdym razie okładka idealnie komponuje się z treścią książki a to już dla mnie plus. 

Michała, głównego bohatera i drugiego z narratorów powieści, poznajemy w istotnym momencie jego życia. Właściwie, w przełomowym momencie jego życia. Oto bowiem Michał niebawem zostanie ojcem. Michał przybywa do odziedziczonego po dziadkach drewnianego domu niedaleko Krakowa. To drugi moment ważny w jego życiu. Coś się definitywnie skończyło. Wraz z ojcem mają sprzątnąć dom i zdecydować się na rozbiórkę, do czego jednak nie dojdzie. A sprawi to pewne znalezisko dokonane przez Michała na strychu dziadkowego domu. Odnajduje tam bowiem kasety magnetofonowe. Tak tak, jest to jak podróż do przeszłości, do czasów gdy nośnikiem dźwięku nie były pliki MP3 a stare, poczciwe taśmy. Na tych okazuje się, że pozostały nagrania opowieści dziadka Franciszka snutej na kilku spotkaniach dziadka i wnuka w czasie pamiętnych wakacji jakie Michał spędził u dziadków na wsi w roku 1995. Wtedy w Rzeczowej początkowo wydawało się, że wakacje będą raczej spokojne jeśli nie nudne a okazały się jednymi z najlepszych i obfitujących w interesujące opowieści dziadka, wakacjami Michała. Dodatkowo poznał podczas nich kogoś dla siebie ważnego. 

Nagrane podczas tamtych letnich tygodni spędzonych we wsi Rzeczowa kasety to snuta przez dziadka Franciszka opowieść zarówno o rodzinie bohatera jak i o wsi, w której mieszkali dziadkowie i o historii rodziny. Jest tu i karczma, która z powodu siły złego zapadła się ongiś pod ziemię, i dziwny stawik , w którym nikt się nie kąpał i tajemnicze wojsko, z którym zniknął pradziadek Michała. 
Narratorem książki jest i Michał i po trochu, dziadek Franciszek właśnie. Z opowieści dziadka wyłania się obraz przeszłości, tak istotnej dla młodego człowieka , który jak każdy, na pewnym etapie życia chętnie dowiaduje się o przeszłości rodziny i bliskich.

Z opowieści zaś Michała dowiadujemy się nacechowanych nostalgią wspomnień z sielskich, dobrych lat dzieciństwa, jak również poznajemy proste życie jakie toczyło się na wsi. Powtarzalność niektórych czynności wokół gospodarstwa, ba, nawet rutyna ale i szacunek do ziemi, do tego, jak się na niej pracuje i jak ciężka jest to praca, ten obraz wyłania się ze wspomnień wakacyjnych głównego bohatera. Nacechowane czułością spojrzenie wstecz dotyczy zarówno dziadka Franciszka jak i Michała. Być może dlatego, że obu ich łączy wspólna miłość do wsi, do życia prostszego lub po prostu zupełnie innego niż miejskie. Ci dwaj mężczyźni czują, że wieś jest ich naturalnym środowiskiem, w którym czują się najlepiej. 

To wreszcie opowieść o tym co w życiu jest najważniejsze czyli o rodzinie, o domu, o wartościach, które nas kształtują, o codziennych czynnościach, z których składa się życie. Życie, których rytm wyznaczają zmiany pór roku czy dnia. I o tym, że snucie opowieści to mimo rozwoju techniki wciąż tak samo zajmująca sprawa zarówno dla narratora jak i słuchaczy. Jak również o tytułowych szeptach, które są bardzo, bardzo ważne i mają wręcz terapeutyczne znaczenie. Ojczym dziadka Franciszka, Kazek, powiedział mu kiedyś, że „(…) Szepty są bardzo ważne, (…) bo są ciche i trafiają prosto do ucha. (…) są z serca i z duszy.”

Piękna to opowieść, taka niespieszna , z akcją rytmiczną i spokojną jak letnie dni spędzane w wiejskim gospodarstwie, a jednocześnie przepełniona treścią dotyczącą tego, co w życiu jest dla nas najistotniejsze. I o tym co według dziadka Franciszka powiodło się ojczymowi Kazkowi, który „(…) Uczynił z życia cud”.

Moja ocena to oczywiście 6 / 6. 

„Piratka”. Magdalena Kalupa.

Wydana w Prószyński i S-ka. Warszawa (2018). Ebook.

Książkę przeczytaliśmy rodzinnie dzięki uprzejmości Wydawnictwa.

Kiedy tylko o książce „Piratka”, która ukazać się powinna niebawem (13.02.2018 jest datą premiery na stronie wydwnictwa) usłyszałam a raczej aby być dokładką, przeczytałam, od razu pomyślałam o Jasiu. Co prawda wydawnictwo sugeruje wiek 6 + ale ja już ze swojej strony mogę Wam dać znać, że spokojnie młodsze dzieci mogą to przeczytać a raczej rodzice im mogą przeczytać. Tak sądzę. Ja zdecydowałam się czytać ją Jasiowi bo lubi tematykę piratów, a również dlatego, że czytujemy książki dla starszych dzieci i jest dobrze.

W swojej książce „Piratka” Magdalena Kalupa (autorka i jednocześnie ilustratorka książki) spełniła jedno z moich największych dziecięcych marzeń. Marzeń-wyobrażeń jak ja to nazywam. Snutych przeze mnie przed niejednym zaśnięciem kiedy to na wpół czuwając a na wpół śpiąc już widziałam siebie na pięknym żaglowcu ruszającą z okrzykiem „Ahoj, przygodo!” na podbój mórz i oceanów. 

To co ja sobie jednak jedynie roiłam przed zaśnięciem autorka opisała i w ten sposób powstała książka. O Madlen, Królu Piratów. Tak, ja początkowo też trochę miałam z tym „problem” bowiem jakoś forma „Królowa” narzucała mi się sama ale z czasem zrozumiałam o co chodzi. Nie dość, że Madlen po prostu pokonała Sinobrodego i przejęła jego tytuł to nosząc ów tytuł miała pewność , którą przekazywała dalej, że jest najważniejsza, że ponad nią nie ma szansy już na wyższe stanowisko. 

Akcja książki rozpoczyna się w momencie sztormu (być może wywołanego przez złą Czarownicę), w którym zdobyty z takim trudem statek piratów zostaje przez Madlen stracony. Dziewczynka wpada do wody i zostaje z niej na szczęście uratowana przez dwie Syrenki, Selene i Nadine. Te siostry zaprzyjaźnią się z Madlen i wraz z nią odbędą wiele przygód. A będzie się działo, oj będzie. W każdym rozdziale akcja toczy się wartko i co najważniejsze dla mnie jako dla obserwującej czytelnika podczas lektury, w tempie dostosowanym do dzieci w tym wieku.

Jest i Smok, którego się okiełzna i stanie się przydatnym środkiem transportu, jest Czarownica, z którą się będzie wojowało, są sympatyczne lub mniej postaci. Nie jest też tak, że nie stanie się żadne zło, od razu uprzedzam, że tak całkiem idealnie książka się nie zakończy . Jest też, co stanowi według mnie najważniejszą wartość tej książki, bardzo silnie podkreślana wartość właśnie i siła przyjaźni. Dzięki której, wspólnie, wspierając się, można pokonać niemal każdą przeciwność. Co wie większość czytelników mojego blogu, dla mnie samej znaczenie przyjaźni jest nie do przecenienia i bardzo lubię gdy motyw przyjaźni inspirującej i zmieniającej czyjeś życie na lepsze pojawia się w książkach. Nie inaczej jest w „Piratce”. Nie wiem czy książka powstała na fali książek mających pokazać, jak wiele mogą dziewczyny czy autorka zwyczajnie w roli głównej chciała obsadzić dziewczynkę. Dla mnie to ciekawy „zabieg” bo myśląc „Król Piratów” przed oczami raczej ujrzymy starszego, dość otyłego brodatego i mówiącego ochrypłym głosem mężczyznę, niż zwinną, mądrą i sympatyczną dziewczynę,która o swoje szczęście walczy zajadle jak lwica. 

Książkę przeczytaliśmy rodzinnie można tak to określić bowiem Synowi czytaliśmy ją na zmianę ale osoba, która w danej chwili nie czytała zawsze nadstawiała uszu na to co się działo w danej chwili i jak toczyła się akcja książki. A o tym, jak bardzo wciągnęła nas ta książka niech świadczy fakt, że Jaś wielokrotnie domagał się właśnie kontynuowania „Piratki”. Nie ma według mnie lepszego świadectwa, że książka zwyczajnie Mu się podobała. 

Może i są tu wykorzystane znane z książek dla dzieci motywy ale nie zmienia to mojej bardzo dobrej oceny tej książki a jest nią 5.5 /6. Ocena Jasia 6 / 6.