kibicem…

…w naszym domu jestem raczej głównie ja. I to takim dość okazjonalnym. Ale ci, którzy mnie znają, wiedzą, że kiedy gra nasza reprezentacja to albo chcę oglądać albo przynajmniej staram się mocno orientować co i jak.
Dziś udało się nam obejrzeć mecz Polska-Irlandia Północna i mimo, że okazało się, że głównie ja tłumaczyłam Jasiowi zasady gry na boisku (chociaż jakby przyszło do spalonego to na pewno poprosiłabym P. o pomoc) to udało mi się pokibicować i na końcówce nawet przeżyć małego nerwa. Na szczęście – mecz wygraliśmy jednym golem 😉 Tak więc można iść spać spokojnie.