„Dzika zachłanność”. Donna Leon.

Wydana w Oficynie Wydawniczej Noir sur Blanc. Warszawa (2015). Ebook.

Przełożył Marek Fedyszak.
Tytuł oryginalny Beastly Things.

To mój powrót do kryminału Donny Leon po długim czasie.
Jej „Kwestię wiary” męczyłam i męczyłam i nie zmogłam. A „Po nitce do kłębka” w ogóle dopiero co odkryłam, że zostało wydane. Tak więc „Dzika zachłanność”, to mój powrót po długim czasie do komisarza Brunettiego, jego rodziny i coraz bardziej zalewanej nie przez wodę tym razem a przez turystów Wenecji.

W tej części po raz kolejny Brunettiego dopadną myśli i refleksje dotyczące natury człowieka a to za sprawą historii, z którą przyjdzie mu się zmierzyć, śledztwem, które przeprowadzi. 
Pewnego dnia z jednym z kanałów zostaje znalezione ciało mężczyzny. Dość szybko zostaje przeprowadzona identyfikacja zamordowanego mężczyzny. Okazuje się nim być weterynarz, który oprócz prowadzenia prywatnej praktyki, dorabiał sobie w jednej z rzeźni.
Czy mężczyzna wszedł komuś w drogę czy ta zbrodnia to wynik osobistej sytuacji? Brunetti będzie musiał rozwiązać tę zagadkę. 
Donna Leon nie napisała w tym kryminale tak naprawdę nic nowego. Od początku cyklu z Brunettim idzie wytyczonym ongiś przez siebie torem. Są więc przemycane nam pod płaszczykiem refleksji komisarza czy jego rozmów z bliskimi refleksje na temat współczesnego świata. Wenecja i ogólnie współczesne Włochy męczy wszechobecna korupcja i nieuczciwość polityków, na których z nie do końca jasnego powodu ludzie pomimo zawodu, głosują ponownie.
Wenecja była piękna a teraz jest zalana tłumem hałaśliwych turystów. Brunetti wciąż ma czas na pójście spacerkiem do pracy, a w jej czasie na wyskoczenie do baru na wino czy kawę. Paola wciąż jest mądra ale nie zapomina być idealną panią domu , która pomimo pracy zawodowej gotuje codziennie obiady składające się z nie wiedzieć ilu smacznych dań. Dzieci Brunettiego są mądre, rozważne, rozsądne i nie ma z nimi żadnych typowych czy nietypowych problemów, które spędzają sen z powiek pozostałym rodzicom na całym świecie. Praktycznie obraz życia komisarza jest jak z reklamy.
Niemniej jednak chyba ta długa przerwa, jaką sobie zarządziłam, sprawiła, że na wszystko to przymknęłam oko i  po prostu miałam dobrą lekturę. 

Moja ocena to 5 / 6.