Wydana w Wydawnictwie SQN. Kraków (2014).
Podtytuł „Moja podróż po drogach, bezdrożach i legendach Afryki”.
Książka nabyta w ramach prenumeraty do pisma „Poznaj Świat”, która okazała się bardzo interesującym prezentem od P.
Przeczytałam ją dopiero teraz, wcześniej musiała odczekać swoje na półce.
To opowieść o turystycznej podróży autora, który przez trzy tygodnie zwiedzał RPA. Nie sili się on ( na szczęście) na przekonywanie nas jakich to mistycznych doznań doznał podczas owej podróży. Nie wypiera się swojej turystyczności (uff). Nie stara się też być mędrcem głoszącym prawdy dotyczące kraju, który odwiedził na krótko i dodatkowo poruszał się po nim głównie wynajętym samochodem. I chyba ta szczerość (plus poczucie humoru) bijąca z książki czyni tę opowieść o podróży ciekawą bo osobistą, bardzo „własną” a taką lubię. Jedyne, do czego się przyczepię a ci, którzy mnie znają wiedzą, że nie jest to na wyrost, to nieco nadużywane wulgaryzmy. Być może autor tak właśnie rozmawia z innymi, cóż, mnie ten styl miejscami nawet drażnił ale to mnie, być może ktoś inny nie zwróci na to aż takiej uwagi.
Opowieści z podróży przeplatane są legendami, baśniami i opowieściami afrykańskimi co dodaje smaczku lekturze.
Ogólnie to moje pierwsze spotkanie z prozą Łukasza Orbitowskiego uważam za bardzo udane. Do tego stopnia, że chętnie przeczytam inne jego książki.
Niesilącą się na nic innego czym jest opowieść osobistą o wyprawie do RPA oceniam na 5 / 6.
