wczorajszy spacer…

…obfitował w rozmaite spostrzeżenia, odkrycia i przypomnienia o dawno nie widzianych „znajomych” ze spacerów. 
I w refleksję.

Grupa może dziewięcio, najwyżej dziesięciolatków. Jeden z nich idzie i peroruje z wielką werwą i ogromnym zaangażowaniem do reszty towarzystwa „Ona szuka pieniędzy? Ona ma Kindle’a, iPhone’a , tablet! Jej plecak jest wart milion z zawartością!” (naprawdę użył takiego słowa).

A w mojej głowie od razu myśl „jak wychować dziecko aby nie było wrogiem nowego i gadżetów ułatwiających życie (sama codziennie życzę wszystkiego najlepszego komuś, kto wymyślił czytnik ebooków) ale też wychować je tak aby nie było od tychże gadżetów uzależnione i aby nie traktowało ich w kategorii wyznacznika tego, kto jest fajny czy nie…”

Strasznie dużo tych raf na drodze rodzicielstwa…