Wydana w Wydawnictwie Świat Książki. Warszawa (2014).
Przełożyła Bożenna Stokłosa.
Tytuł oryginału The Meryl Streep Movie Club.
To czytadło, zdecydowanie. Nie ma co tej książce przypisywać jakiegoś innego wysublimowanego gatunku. I ma swoje „czytadłowe” rafy. Trochę zbyt wiele słodu i naiwności, którą jednak dobrze mi się czytało. Tę książkę poleciła mojej uwadze Spacer Biedronki i muszę przyznać, że trafiła.
Zawsze można mnie skusić motywem literackim czy filmowym o sile i przyjaźni kobiet.
Tak jest i w tej książce, w której jest opisana grupa kobiet spokrewnionych i dotkniętych wspólną tragedią z przeszłości. Poznajemy więc owdowiałą Lolly, której przyszło zająć się osieroconymi siostrzenicami, June i Isabel, jak również własną córką Kat. Lolly prowadzi pensjonat nad morzem.
Niestety, kontakty wszystkich kobiet nie układają się wzorowo. Do chwili gdy Lolly wzywa do siebie wszystkie kobiety aby odbyć z nimi arcyważną rozmowę. Od tej chwili wszystko się zmienia, zarówno sytuacja życiowa samej Lolly jak i każdej z kobiet. Każda z nich do czegoś dąży i czegoś poszukuje. Wszystkim uda się w ten czy inny sposób odnaleźć to, czego szukają.
Jest tu sporo romansu, za którym to gatunkiem nie przepadam, ale tu jest w miarę znośnie. Jest też pokazana więź kobiet, która z czasem się umocni i rozkwitnie. Trochę to według mnie naiwne, aby kobiety, w których nie było tyle lat potrzeby takiej więzi nagle zechciały ją rozwinąć ale być może się mylę, być może skrajne sytuacje faktycznie dałyby siłę do umocnienia takiej więzi.
Tak czy inaczej, ja nie oczekiwałam od tej książki nie wiedzieć czego. Dodatkowo podoba mi się pomysł filmów z rolami Meryl Streep, które są w tej książce opisane i które oglądają bohaterki aby potem o nich rozprawiać i odnosić te filmowe sytuacje do własnego życia.
Spędziłam podczas lektury dobry czas i uważam, że o to chodzi podczas lektury.
Moja ocena to 4.5 / 6.
