czterdzieści dziewięć…

…książek przeczytałam, o czym wspomniałam w poprzednim wpisie, w roku 2013. 
Chcę napisać, które mi się podobały, bez większego uzasadnienia ale odnotować, być może ktoś skorzysta szukając udanej lektury, z któregoś z tytułów.

Moim prywatnym odkryciem roku jest bezsprzecznie Joanna Bator i jej „Piaskowa Góra” i „Chmurdalia”.

Nie zawiódł ulubiony Lee Child i jego „W tajnej służbie” , „Ostatnia sprawa” i „Poszukiwany”. 

Biografie, tu rok należał do Mariusza Urbanka i jego biografii Brzechwy pod tytułem „Brzechwa nie dla dzieci” i biografii Tuwima, czyli „Tuwim. Wylękniony Bluźnierca”. 

Miłym zaskoczeniem okazał się „Bezcenny” Miłoszewskiego, jak dla mnie kawałek porządnej sensacji, zupełnie bez zadęcia i aspiracji w jakąś wydumaną stronę.

Poezja, tu faworytem jest „Pięć bajek” Tomka Ososińskiego. 

Kryminał retro, który bardzo mi się spodobał to „Dziewczyna z Aniołem” Agnieszki Krawczyk, zaś „Święty Psychol” to rewelacja autorstwa Johanna Theorina. 

Reportaże to Witold Szabłowski i jego reportaże o Turcji czyli „Zabójca z miasta moreli. Reportaże z Turcji” , Magdalena Skopek „Dobra krew. W krainie reniferów, bogów i ludzi” i Dorota Danielewicz „Berlin. Przewodnik po duszy miasta”.

Najnowszy Murakami i jego „Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa” też mnie nie zawiódł. 

Ostatnią przeczytaną przeze mnie w tamtym roku książką był „Joyland” Stephena Kinga i również okazał się dobrym wyborem. 

O zawodach książkowych nie piszę, gdyż po pierwsze, na szczęście nie było ich wiele, a po drugie, nie lubię marnować czasu na pisanie o czymś, co się nie udało.

Tak, jak patrzę, to pod kątem lektury rok miniony naprawdę był niezły, mam nadzieję, że ten , który właśnie nastał, również taki się okaże książkowo.