groch z kapustą…

…czyli o wszystkim. Muzycznie to dzisiejszy dzień zdecydowanie należy do Pań, a mianowicie odsłuchuję dawno nie słuchanych płyt i oto dziś Khadja Nin, Natacha Atlas i być może Sade.
Szczególnie ucieszyłam się, że przypomniałam sobie tak lubianą przeze mnie Khadję Nin.

Niedawno dwie osoby rozpieściły mnie pocztówkami z ukochanej Grecji. Pierwsza od znajomej, z Mykonos…Nigdy tam nie byliśmy ale kto wie, może kiedyś trafimy? Cztery obrazki z Mykonos przypomniały ten klimat i te niezwykłe chwile, które sprawiają, że tak za Grecją tęsknię. Od froginthefogg przyszła kartka z Aten, za którą również dziękuję. Tu też nie byłam, kiedyś była okazja trafić tam w listopadzie, chyba niepotrzebnie się wtedy wahałam i tak okazja przeszła koło nosa, teraz uważam, że listopad, nie listopad, trzeba było się zdecydować, jak była okazja. 

Miałam napisać coś o „Wyznaję” Cabre. No więc, ze skruchą wyznaję;), że utkwiłam. Czytało mi się świetnie, naprawdę, ale…miałam wrażenie, że czytam, czytam a na czytniku nie przybywało procent oznaczających postępu w lekturze. Poddałam się chwilę przed 60%. Niestety, od dłuższego czasu nie przepadam za „cegłami”. Dotyczy to też, zauważyłam, długich wpisów na blogach, których wtedy po prostu nie czytam. Swego czasu zgadałam się z kimś, kto ma podobnie, więc na pociechę? wiem, że nie jestem jedyna. Tak więc nie wiem co będzie z tą książką. Podejrzewam, że istnieje całkiem spore prawdopodobieństwo, że jej nie skończę jednak. Trochę szkoda mi czasu na lekturę, która jednak w jakiś sposób nie idzie, skoro tyle innej na czytniku czeka. 

Życzę Wam dobrego spokojnego tygodnia.