„Cwaniary”. Sylwia Chutnik.

Wydana w Świat Książki. Warszawa (2012).

Książkę poleciła mi Młoda Pisarka, w chwili gdy po zachwytach nad prozą Joanny Bator pytałam o polskie nazwiska, które warto jest literacko poznać. Książkę w formie ebooka nabyłam i ta sobie jakoś zaległa na czytniku. Aż chwila na nią znalazła się sama. W momencie, kiedy w Lesie Kabackim wydarzył się gwałt a zaraz potem rozgorzała dyskusja, w której jak już pisałam, padały argumenty często na poziomie przedszkola a co poniektórzy chętnie by robili na tym tragicznym dla zgwałconej kobiety wydarzeniu, politykę, wiedziałam, że to czas na „Cwaniary”.
To w końcu książka, w której kobiety biorą sprawiedliwość w swoje ręce i wymierzają kary. Bohaterki,  to dziewczyny wychowane na Dolnym Mokotowie. Konkretne kobiety, nie bawiące się w subtelności i walczące z niesprawiedliwością.
W rozmaitych aspektach i wymiarach. Dziewczyny są różne (jedna jest w dodatku w zaawansowanej ciąży) a jednak łączy je jedno, bunt i niechęć do krzywdy na słabszym. I razem chodzą na akcje.
Tak na przykład więc bronią jednej z nich, maltretowanej przez lata przez męża ale również szykują większą akcję.

Warszawiacy będą wiedzieć, o co chodzi. A dziewczyny ni mniej ni więcej lecz szykują sposób na pewnego złego kamienicznika, który w bardzo brzydki sposób rozprawia się ze słabszymi od siebie. Niemniej jednak nie wie, z kim zadarł. I spotyka go baaardzo, baaaaardzo nieciekawy koniec. 

Lekturze „Cwaniar” towarzyszyła mi refleksja. Sylwia Chutnik pewnie nie szukałaby kontaktu z kimś takim, jak ja. Pewnie jednak też „wtłoczyłaby” mnie w jakieś ramy. A ja o dziwo, znalazłam wiele wspólnego z autorką:) W dodatku, co mnie zawsze ujmuje, autorka jest zagorzałą Varsavianistką, co cieszy w dobie wiecznego marudzenia i narzekania na moje rodzinne miasto. 

Ciekawe to było doświadczenie i cieszę się, że Młoda Pisarka mi ją poleciła.

Wartka akcja, ciekawy język, skojarzenie z popkulturą ale w takim zdecydowanie pozytywnym znaczeniu, to wszystko złożyło się na dobrą lekturę.
Na koniec dodam jeszcze, że książka okraszona jest fajnymi ilustracjami chyba ulubionej ilustratorki Sylwii Chutnik, czyli Marty Zabłockiej. 

Moja ocena książki to 4.5 / 6.