okulary…

…to stanowi mroczny przedmiot pożądania Janeczka ostatnio. Z zapałem zrywa Tatowe i sięga po moje, i niestety, nie bardzo udaje się Go przekonać, żeby tego nie robił. 

Wczoraj szalejemy sobie z Janeczkiem, to znaczy ja mam Go w ramionach i wygłupiamy się rozmaicie. W pewnej chwili ja nieopatrznie chlapię „No, jeszcze zerwij mi może okulary, co?” i chwilę potem (jak w tym kawale z jeżem;) „Ej, no, żartowałam!”
Zaprawdę, uważajcie co mówicie do dzieci waszych albowiem uszy ich gotowe są na wysłuchanie tegoż;) 

niektórzy…

…(nie my) celebrują dziś dziesiątą rocznicę Ślubu (najlepsze Życzenia dla Shalu i Jej Męża) a my też mamy swoją rocznicę, a mianowicie, dwanaście lat temu przenieśliśmy się z Żoliborza na Kabaty, tu gdzie mieszkamy. Czas leci, oczywiście truizm, ale taka prawda. Akurat tamten dzień pamiętam dobrze. To był ostatni dzień ładnej pogody, następnego dnia zaczęło padać i nie przestawało przez bardzo długi czas. Też był wtedy piątek, nawiasem mówiąc, ale my nie przesądni, dla mnie trzynasty dzień miesiąca to dzień jak każdy inny a i dzień tygodnia nie gra dla mnie roli.

Skończyłam ostatnio „Starożytne kości” Kathy Reichs, ale szczerze mówiąc, mocno przegadana książka, zupełnie niepotrzebne dłużyzny. Widać za to tęsknotę autorki do pracy archeologicznej a niekoniecznie biurowej. Książka byłaby lepsza, gdyby nie tak niepotrzebnie długa i jak mówię, zbyt przegadana. 

Pozdrawiam, życzę Wam dobrego, spokojnego weekendu.