impreza…

…Urodzinowa Janeczka bardzo się udała. 
Goście dopisali. Było nas w sumie jedenaście osób, w tym wliczając celebrującego Urodziny, troje dzieci. Sporo ludu jak na nasze mieszkanie. Było więc dość tłoczno, gwarno ale serdecznie i przyjemnie, tak myślę. 
Janeczek dostał piękne prezenty i całą imprezę zniósł w dobrym nastroju.
Tort, zamówiony u dziewczyny, która robi torty o fajnych kształtach, okazał si bajeczny. Na ogół o takich tortach ludzie mówią, że kończy się na fajnym kształcie. Ta pani słynie z tego, że jej torty są jeszcze po prostu nie dość, że zjadalne to po prostu PYSZNE. Nasz taki był. Lekki, malinowy. O matko aż mi ślinka cieknie na samo wspomnienie. 
W rezultacie zapomnieliśmy zrobić tę grę z przedmiotami, z których dziecko ma wybrać jeden ale jak się po fakcie śmialiśmy, i tak równie dobrze od razu można było położyć przed Janeczkiem moją komórkę, którą przechwytuje jak tylko zdarzy się taka sposobność. 
Było i gaszenie świeczki z małą pomocą mamy i pewnej rezolutnej czterolatki, śpiewanie Sto Lat!, były toasty i dużo fajnej atmosfery.

Tym samym pożegnaliśmy w domu niemowlaka a witamy ponad roczniaka:)