są:-)

Nie będę pisać o kolejnej rocznicy wprowadzenia Stanu Wojennego, chociaż to wydarzenie na pewno stało się jakimś fragmentem mojego dzieciństwa, ale ten temat niech sobie zawłaszczają politycy. 

Pochwalę się natomiast tym ,że jednak mamy sikorzych gości. Wczoraj przyleciał zwiadowca. Jak dla mnie wyglądał na szefa, z racji szerokości paska na piersi (była to bowiem bogatka). Może nie doczekał się satysfakcjonującego go raportu od podwładnych skoro sam się pofatygował. No, tak czy siak, podziałało i oto dziś co chwilka jakiś głodomór do nas zagląda. Super:-)