niepełnosprawność…

…w Polsce…i czym to się je. A raczej, jak się o tym mówi. 
Dobra, przyznaję się bez bicia, odkąd w domu jest Młody, zaczęłam oglądać „Dzień dobry TVN”. Ku mojemu zdziwieniu, przyjemnemu, całkiem to przyzwoite, jak odsieję sobie plotki z życia celebrytów, które to mnie kompletnie nie interesują. No i dobra, wiem, wiem, żadna to mega ambitność kulturalna,  ot, program dla tych, którzy rano z takich czy owakich przyczyn są w domu.

Z par prowadzących bardzo lubię parę Dorota Wellman i Marcin Prokop.

W necie czytałam niepochlebne opinie o jednej z pozostałych par i to nie o samej parze a raczej o Pani Jolancie Pieńkowskiej. Mogę powiedzieć, że wczorajszy program mnie utwierdził, że czasem chyba masy mają rację…

Rzecz dotyczyła dwóch ojców mających niepełnosprawne dzieci. Pana Gromosława Czempińskiego, którego dorosły dziś Syn ma Zespół Downa (co ze zrozumiałych względów mnie zainteresowało) i pana Marka Wysockiego, którego córka Helena jest niepełnosprawna, ale jak znalazłam w Internecie, nie zdiagnozowana.

Być może się mylę, ale odnosiłam wrażenie, że prowadząca na siłę starała się stworzyć nastrój sensacji tej rozmowy, natomiast poczułam się okropnie jako widz (nie wyobrażam sobie, jak poczuł się Tata Heleny), kiedy odnosząc się do faktu, że pan Marek ma starszą córkę powiedziała mając na myśli narodziny kolejnej, tej niepełnosprawnej (oczywiście nie zacytuję dosłownie) „rozumiem, że myśleli państwo, że urodziła się kolejna wspaniała córka”…Odpowiedź padła szybka i zdecydowana „Helena jest wspaniała”.

Po tym mam dwie refleksje. 

Pierwsza, jak społeczeństwo ma szanować i odnosić się NORMALNIE do osób niepełnosprawnych skoro w tego typu programie dla mas ktoś tego nie umie? I jak ktoś może uwierzyć rozmawiając z rodzicem dziecka niepełnosprawnego, że tak, że dla niego jego dziecko jest wspaniałe…

Widziałam jak z rodzicami dzieci z Zespołem Downa rozmawiają Dorota Wellman i Marcin Prokop. Zupełnie inaczej. Spokojnie, z wyczuciem, bez robienia taniej, niepotrzebnej sensacji. Jakaż różnica, z korzyścią oczywiście na parę Prokop i Wellman…

I druga refleksja…podziwiam opanowanie tego pana. Powinien wstać , odpiąć mikrofon i wyjść, ale rozumiem, że został głównie dla innych ojców dzieci niepełnosprawnych…dla których zapewne taki występ a nie zamiatanie tematu dzieci niepełnosprawnych pod dywan, jest ważny…