Trzynastka…

…wcale nie jest pechowa:)

Dziś mija trzynaście lat od rześkiej ale bardzo słonecznej październikowej soboty, kiedy to przysięgaliśmy sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską. 
Wtedy oczywiście, roześmiani, pełni wiary w dobrą przyszłość, nie przypuszczaliśmy, ile przyjdzie nam razem przejść, znieść, udźwignąć na ramionach. Razem wiele można znieść jak się okazuje. Ale dobrze jest też, kiedy los, zamiast wymierzać większość kopów czasem czymś rozpieści.

Dla nas to Specjalna Rocznica Ślubu, bo z Janeczkiem. Najpiękniejszym prezentem, jaki mogliśmy sobie wymarzyć…Kiedy rok temu obchodziliśmy rocznicę, nie przyszło nam nawet do głowy, że za rok Ktoś jeszcze będzie w naszej rodzinie…

Na dalsze wspólne lata życzę więc sobie i P. tylko takich dobrych niespodzianek, prezentów od losu i po prostu, a może aż, miłości i szczęścia.

Jakby ktoś chciał powinszować, to tradycyjnie, to jest ten wątek:)