…mijają szybko (mój ostatnio często powtarzany truizm;).
P. wziął sobie od wczoraj ustawowe dwa tygodnie urlopu „tacierzyńskiego” (jak pisałam to w emailu to głupi słownik poprawił z marszu na macierzyński, grrr:). Super, że pogoda dopisała. Dzielimy dni na rozmaite wizyty lekarskie, zarówno nasze, jak i Janeczka, i spacery. Zabawne, jak Janeczek spokojny i grzeczny jest u lekarzy:) (Podobno ze mną było dokładnie tak samo). Wczoraj pani neurolog pokazywała nam pewne zalecane ćwiczenia pielęgnacyjne, spojrzeliśmy po sobie powątpiewająco czy tak samo pozwoli sobie je wykonać w domu, pani stwierdziła, że „w domu na pewno będzie lepiej” , hehe;) akurat. Znam swojego Syna i wiem, że przy lekarzach pokazuje swoje nieco inne oblicze;)
Pogoda wspaniała, podobno taka ma być aż do poniedziałku, co mnie ogromnie cieszy, bo staramy się to wykorzystać aby pospacerować razem jak najwięcej.
Czytam na czytniku drugą część opowieści Le Tan Sitek, „Na rozdrożu”. Mnie się bardzo podoba. Ciekawie jest poczytać o życiu w latach sześćdziesiątych osoby z Wietnamu w Polsce. Na czytniku czeka kilka kryminałów poleconych mi przez znajomych z forum Kryminały i Sensacje. Jak w tej ciąży (w przeciwieństwie do tej z Emilką) miałam przesyt kryminałami, tak teraz chętnie do nich wracam i trochę byłam „do tyłu” z nowościami i nowymi nazwiskami, nie wiem, po co warto jest sięgnąć a co sobie odpuścić z nowości kryminalnych.
Ostatnio otrzymałam miły prezent, Mąż jednej z Was, Kapitan statku (zawsze mnie raduje, że miałam okazję poznać prawdziwego Kapitana!) nabył dla mnie zakładkę z Kostaryki. Bardzo to dla mnie egzotyczne miejsce. Z takich dalekich i mało odwiedzanych miejsc to chyba tylko zakładka z Wietnamu jest w mojej kolekcji…dziękuję raz jeszcze.
Pozdrawiam Was i życzę Wam dobrego, spokojnego weekendu!
