…od Czary, która tam odpoczywała w rodzinnej posiadłości, otrzymałam kartkę a na kartce ku mojej ogromnej radości co? A całe stado owiec! Ha. Tak, owce zawsze budziły moją sympatię ale ich terapeutyczną moc odczułam rok temu na wyprawie w Kotlinę Kłodzką, gdzie stacjonowały od wiosny (przyjeżdżają tam z Tatr:). I tak w tamtym dziwnym czasie, kiedy runęło moje przekonanie o jakimkolwiek spokoju, chyba ta ich owcza stałość w pojawianiu się wieczorem na wzgórzu i zmierzaniu ku bacówce z takim charakterystycznym szumem, jaki wydawały, to pogodne beczenie , to wszystko stanowiło, że polubiłam te zwierzaki jeszcze bardziej…
A owce na „Czarowej” pocztówce są trochę inne niż nasze. Mają ciemny kolor wełny. Widać jakiś inny gatunek. Wędrują sobie ze swoim pasterzem ale jak to owce, są chyba trochę niesforne i zatrzymały się przy jakiejś kuszącej kępie traw skubiąc z zaangażowaniem.
Czaro, za miłą niespodziankę dziękuję ogromnie! Nawet nie Wiesz, jak mnie ucieszyłaś swoją kartką.
Ice dziękuję za kartkę z Nessebaru, w której to miejscowości ongiś bywała moja Mama a także za pocztówkę ze Stambułu z widokiem na imponującą budowlę Hagia Sophia. Bardzo chciałabym kiedyś pojechać tam i zobaczyć go na własne oczy…Może się uda. Jeśli nie, powiem, jak Amelia, trudno…:)
