…trwa od tygodnia, więc zerkam na co się da i oglądam, chociaż niektóre decyzje sędziów mocno mnie niesmaczą. Jednak wczorajszy dzień zdecydowanie „biało-czerwony”, najpierw wioślarki, które zakończyły swój bieg (dziwna nazwa jak na wyścig na wodzie, hm) z przygodami, na szczęście nic się kontuzjowanej zawodniczce nie stało. Wieczorem dwóch silnych Chłopaków, którzy zdobyli dla nas złoto, czyli Adrian Zieliński (brawo! mimo niesprzyjającej mu atmosfery w jego własnym związku, umiał się chłopak zebrać i pokonać przeciwności) i oczywiście Tomek Majewski. To, jak napisałam w innym miejscu, rok Tomasza, czyli najpierw narodziny jego Syna, Mikołaja a teraz obrona złotego medalu (z czego, tego jestem akurat pewna, narodziny Syna zdecydowanie są dla sportowca ważniejszym wydarzeniem).

Podczytuję znów Agathę Christie, ona na mnie działa , wiem, brzmi to ciekawie, ale w jakiś sposób uspokajająco. I tak czytałam ostatnio „Noc w bibliotece” i „Zatrute pióro”, a teraz chyba wezmę się za „Trzecią lokatorkę”.

Dobrego, spokojnego weekendu dla Was życzę.

Dodaj komentarz