…panią Magdaleną Środą, której słowa wczoraj w „Wiadomościach” wieczornych usłyszałam, „a myślałam, że ten etap mamy już za sobą”.
O czym mówię? Na początek przypomnienie mojego wpisu na dokładnie podobny temat sprzed kilku lat, o ten wpis.
Myślałam, że te klimaty głupoty i braku serca jednak odeszły (w sumie czemu tak myślałam? bo wierzę, że ludzie mogą mądrzeć wraz z kampaniami uświadamiającymi? ) i zostały sobie w tamtym czarnym okresie nietolerancji dla godnego umierania te pięć już jak widzę lat temu. A tu zonk, zaskoczenie, oczywiście, z gatunku tych paskudnie nieprzyjemnych.
W Pile kolejni, od razu piszę, że NIE WSZYSCY MIESZKAŃCY osiedla, którym przeszkadza pomysł budowy hospicjum w okolicy. RĘCE OPADAJĄ. Bo im rozumiecie, cena działek spadnie! Bo im widok karawanów popsuje widoczek.
Ludzie, ogarnijcie się. Jakbyście nie chcieli, ŚMIERCI NIE WYMAŻECIE ze swojego życia.
Zastanawia mnie całkiem serio, co ci ludzie sobie myślą , że jak zamkną oczka na zło, zło się nie stanie? Co, w ich rodzinach ludzie żyją wieki czy też osiągnęli stan, o który biją się w najlepszych amerykańskich instytutach badawczych czyli zyskali umiejętność zapewnienia sobie nieśmiertelności?????????????
Tak sobie myślę, że mnie osobiście tylko dziwi, jak oni się sami o siebie nie martwią. Bo nigdzie nie jest napisane, co komu pisane. Gdzie się będzie umierać. W domowym zaciszu, wypasionym drogim aucie kiedy straci się nad nim kontrolę, w katastrofie lotniczej czy może właśnie w hospicjum. Jak wychowacie własne dzieciaki na takie, którym śmierć wypiszecie z życia, to tym bardziej kto wie gdzie przyjdzie się z życiem pożegnać. Ot, życie naprawdę lubi sprawiać przykre niespodzianki i często zaskakuje.
Ci ludzie nawet nie mieli odczucia obciachu, kiedy przed kamerami pokazywali swoje twarze i gadali o tym, jak to będzie im burzyć widok ów karawan (ciekawe, że jak ludzie mają na osiedlach zakłady pogrzebowe, najczęściej przy Kościołach zlokalizowane, to jakoś nie słyszałam darcia się o to, że to im psuje widoczek i że im mieszkania stanieją, widać nie czują się wielkimi bogatymi paniskami, jak państwo z osiedli domków tylko zwykłymi ludźmi, którzy śmierć z życia niestety dobrze znają).
Znowu się wczoraj wkurzyłam. Na to, że wciąż mamy taki, nie wiem, zaścianek? Głupotę? Bezmyślność? A może okrucieństwo i brak serca po prostu?
Acha i jeszcze raz się powtórzę a pisałam to w tamtym wpisie sprzed lat pięciu. Na Ursynowie mamy tu Hospicjum. Jakoś nie zauważyłam, żeby to ludzi bulwersowało.
Ech, szkoda słów i nerwów na takie postawy! A może nie? A może właśnie trzeba się oburzać i pokazać , że się człowiek nie zgadza z takimi postawami???
Więcej informacji chociażby pod tym linkiem:
