…a tu kolejny weekend się zbliża. Tradycyjnie liczę na niezłą pogodę. Chociaż, w niedzielę, jak było po deszczu, to udało nam się odbyć fajny spacer do lasu. Prawie nikogo nie było, więc spokój, cisza (poza ptasimi śpiewami oczywiście) i udało nam się zobaczyć nawet dwie sarny!
O książkach nic nie pisałam, bo przebijałam się przez lekturę Paula Theroux, czyli „Pociąg widmo do Gwiazdy Wschodu. Szlakiem bazaru kolejowego”. Piszę „przebijałam się” bo hm, mam mieszane uczucia co do lektury. Aż mi głupio napisać, ale chyba narobiłam sobie zbytniego apetytu a książka, no, nie wiem, czegoś mi zabrakło. Nie będę więc nawet pisać recenzji. Po prostu jakoś nie do końca było to to. Chyba styl autora nie mój, i mimo, że chyba właśnie prywatnie sympatyczny z niego człowiek, to podczas lektury miałam wrażenie, że jakiś taki marudny. Ja go podczas lektury tak odbierałam. Głupio mi się przyznać, że mi nie do końca ta książka podeszła, bo wszyscy się jego książkami tak zachwycają no, ale sama się oszukiwać nie będę. Książkę bez problemu odkładałam, nie było tak, że nie mogłam się doczekać aż do niej wrócę, również muszę powiedzieć,że tak, jak czasem czytam książki o podróżach, to sobie myślę, że z kimś tam bym chętnie w taką podróż wyruszyła, to niestety, tu tego odczucia nie miałam. Może na to wpływ też miała jednak jakaś różnica w postrzeganiu świata, nie wiem, nie wiem. Ja uwielbiam miasta, których Theroux nie cierpi i być może nawet takie drobne różnice spowodowały, że nie do końca ta lektura mi poszła i nie zachwyciłam się nią, nic na to nie poradzę. Niektóre części mi się podobały, inne wręcz wynudziły, więc ogólnie na biblionetce dałam notę 4.5.
Dobrego weekendu dla Was! U mnie za oknem właśnie szaleje pierwsza wiosenna burza.
