…tak tak. Ja w przeciwieństwie do większości kobiet nie zarzucę znanym truizmem a nieco przewrotnym. Powiem tak, nastąpił u mnie chyba tak zwany przesyt kryminałami, chociaż na jeszcze kilka i tak czekam (Theorin, który od wczoraj w sprzedaży) czy Donna Leon, nad którą z książki na książkę zżymam się coraz bardziej ale jednak przeczytam, tym bardziej, że u nas w domu czytamy ją oboje więc lubię takie wspólne omawianie potem lektury. Ale zauważam, że ostatnio jakoś mniej mnie bawi ta lektura, myślę, że to naturalne, trzeba chyba zafundować sobie będzie przerwę. Na rynku coraz więcej nowych nazwisk, oczywiście masa Skandynawów (jak dla mnie trochę zbyt wiele już tych nazwisk ale być może się mylę) a mnie brak „starych, sprawdzonych” jak świetna Norweżka Karin Fossum (czy wydawnictwo w ogóle ma jeszcze plany kiedyś coś tej pani wydac?) czy nawet ten Theorin, który wydawany u nas nie za często. Nie wspomnę o ulubionym Lee Childzie, którego niestety dawkują nam baaardzo skromnie:( Ostatnio owszem, wyszła książka Lee Childa, ucieszyłam się na krótko bowiem okazało się, że jest to tylko wznowienie już daaawno temu u nas jego książki wydanej.
No więc trochę przesyt kryminałami. Poza tym mam potrzebę czegoś lekkiego i przyjemnego i dotyczącego innych krajów. Nie, nie chcę czytać reportaży o tym, jak gdzieś jest źle i niedobrze czyli o tych złych stronach danego państwa. Chcę przeczytać coś optymistycznego. Marzy mi się coś w rodzaju „Japońskiego codziennika” albo książki, która takie wrażenie w zeszłym roku na mnie zrobiła, czyli „Tam gdzie urodził się Orfeusz”.
Nie, nie chcę też czegoś w stylu „ona po rozwodzie wynosi się dokądś i zakłada, nie wiem, winnicę, plantację oliwek, zakład projektu mebli z akcentem śródziemnomorskim, poznaje miłość swojego życia, odkrywa uroki dojrzałej kobiecości i dopiero teraz cieszy się pełnią życia”. Chciałabym właśnie poczytać o kraju, o zwyczajach, obyczajach, ale i o najzwyklejszej codzienności. I na optymistycznie.
Jest li cokolwiek co spełnia moje oczekiwania czy też jak dawno w reklamie pewnej sieci telefonii komórkowej, „takie rzeczy tylko…”?:)
Może komuś coś takiego do głowy przychodzi? Ja sama oczywiście poszperam w internecie, poszukam tytułów ale a nuż a widelec komuś coś do głowy przyjdzie?
Obecnie zabieram się za najnowszego Mendozę i jego „Prześwietny raport kapitana Dosa”, bo jak wiemy, Mendozę z małymi wyjątkami, ogromnie lubię i mam nadzieję, że właśnie mnie i rozbawi i wprowadzi w fajny, lekki nastrój, ale co dalej? Nie mam co czytać;)

