…się zaczął, czyli marzec. W marcu już czuć zdecydowanie wiosnę w powietrzu. Przyroda zdecydowanie budzi się z nudnego zimowego snu, zmieniamy czas na sensowniejszy bo letni ale nawet przed zmianą już od dawna jest coraz dłużej jasno i ogólnie jest fajnie. No i jednak kalendarzowa wiosna zaczyna się w marcu właśnie. No i w tym miesiącu urodziło się dużo fajnych ludzi:) same zalety marca.
Styczeń i luty nie rozpieścił mnie nowościami książkowymi, na które bym czekała. Ale w marcu kilka obiecujących nowości ma się ukazać, z tym, że jak widzę, większość pod koniec miesiąca.
Czekam więc na Marininę i jej „Za wszystko trzeba płacić” (mam nadzieję, że będzie lepsza, niż dwie ostatnio wydane u nas jej książki), Theorina i jego „Smugę cienia” (to „adres” sprawdzony i w ciemno mogę kupić wiedząc, że książka nie zawiedzie). No i Hakan Nesser, o którym wyczytałam, że jego najnowsza książka „Samotni” pod koniec miesiąca również ma zostać wydana. Same więc sprawdzone nazwiska, z których najbardziej chyba czekam na Theorina a Marinina z kolei stanowić będzie największą niespodzianką jaka też się okaże. Nesser poza małymi wyjątkami też mi się podoba i mam nadzieję, że ta książka, która się teraz ukaże też będzie dobra.
