…pączki dziś rządzą, co oczywiście nie dziwi w Tłusty Czwartek;) Tradycji stało się zadość i dwa z różą i lukrem zjadłam, po czym stwierdziłam, że tyle mi wystarczy. Niemniej jednak nie wyobrażam sobie nie zjeść w ogóle pączka tego dnia.
W weekend zrozumiałam, czego między innymi nie lubię w zimie. Oprócz mrozu, który znoszę nie najlepiej, oprócz braku słońca, nie lubię po prostu tego uczucia „zamarcia”, braku oznak życia. W poprzednie weekendy, kiedy mróz trzymał w ogóle nie było słychać ptaków. W ten weekend było gwarniej i usłyszawszy i sikorki i dzwońce (przyleciały już w nasze okolice!) pojęłam, że właśnie czekam na wiosnę jako na to, że widać będzie rozkwitające dookoła życie, że życie będzie wręcz wrzeć. Tęsknię ogromnie za hałasem, tak, hałasem wiosennego lasu, kiedy ptaki wyśpiewują sobie terytoria i ustalają granice a nas tym oczywiście bawią i cieszą. Tęsknię za koncertami drozda śpiewaka i oczywiście jednych z moich ukochanych leśnych śpiewaków czyli zięb.
Na razie zima trzyma ale ja wierzę, że wiosna już za progiem i już niedługo a znowu będzie życie wrzało wokół i wszystko będzie cieszyć się wiosną.
