
Kryminał ten został wydany w nowej serii kryminałów, jaką jest:
Wydana w wydawnictwopi.pl Warszawa (2012).
To drugi kryminał Adrianny Ewy Stawskiej, który czytam. Pierwszy, „Śmierć w klasztorze” czytałam na wyjeździe i chyba nie zostawiłam żadnej recenzji na blogu.
„Karmiąc zło” to kryminał z kulinarnym tłem. Mamy do czynienia ze środowiskiem brylujących we współczesnych mediach znawców kuchni. Jeden z nich, Hubert Renkiel, odnoszący wielkie sukcesy na polu kulinarnym właśnie, ale również po części kucharz celebryta, zostaje zamordowany w budynku telewizji, w której brał udział w jednym z kulinarnych programów, o formule teleturnieju, rodzaju rywalizacji dwóch drużyn pod przywództwem dwóch sław kulinarnych.
Zamordowany to nie tylko zdolny kucharz, ale i właściciel dobrze prosperującej modnej restauracji, jak również osoba, której rozmaite firmy proponują udział w reklamach. To może budzić zawiść tak zwanego „środowiska” i zapewne budzi co najmniej niechęć jak i zazdrość.
Rozpoczyna się więc śledztwo, które przyniesie niebawem rozwiązanie zagadki zbrodni.
Być może dla osób znających środowisko pewne postaci występujące na kartach tego kryminału (raczej dłuższego opowiadania kryminalnego niż książki) mogą w jakiś sposób wydać się znajome. Ja nie wiem, ja się nie znam, nie bywam, nie jestem celebrytką a i programy kulinarne nie są tymi, które oglądam. Może w przypadku jedynej kobiety, mistrzyni kuchni, która jest odmalowana mogłabym mieć pewne przypuszczenia, ale… jak zaznaczone jest oczywiście wszelkie prawdopodobieństwo do postaci realnych itd…:)
Dla mnie na plus jest fakt, że pokazane jest jak wielkie pasje mogą budzić wielkie i na pewno niezdrowe namiętności. Książka to też w jakiś sposób ironiczny uśmiech z tego, co jest obecnie na topie, czyli to, że trzeba bywać, żeby istnieć, że bez swojego rodzaju celebryctwa, przez większość mylonego ze skrajnym ekshibicjonizmem, nie istnieje się.
Środowisko kuchennych znawców (że użyję kulinarnego określenia) wręcz kipi od namiętności, od emocji. Ale ogólnie te emocje prowadzą nie do majstersztyku kulinarnego a do niesmacznej zbrodni.
Minusem jest to, że praktycznie bardzo szybko jednak domyśliłam się intrygi, a raczej kto okaże się sprawcą zbrodni.
Ogólnie czyta się dobrze i myślę, że może się podobać a kto wie, być może ktoś odnajdzie wśród postaci jakieś prawdziwe osoby?
Moja ocena to 4.5 / 6.
