…Świętami a Nowym Rokiem czas zawsze wydaje mi się lekko zawieszony, jakby stary rok już resztką sił się wlókł. Kto wie? Być może tak właśnie jest?
Dziękuję jeszcze raz za wszystkie serdeczne Życzenia Świąteczne, te internetowe i te „papierowe”.
Jednak poczta co nieco dostarczyła przed Świętami a i teraz powoli spływają kartki i przesyłki. Wczoraj z Chin:) z muzyką z…uwaga uwaga, Mongolii Wewnętrznej. Ha! Nastawiam się na ucztę w rodzaju tej, o której pisałam jakiś czas temu kiedy opisywałam swoje doznania podczas słuchania pieśni któregoś z ludów koczowniczych, kiedy to ogarnęło mnie niezwykłe uczucie tęsknoty za nie wiadomo czym dokładnie, za czymś niezwerbalizowanym co się straciło a może nigdy tak naprawdę nie miało? a jednocześnie poczucie chęci wyrwania się, wolności nieokiełznanej. Zobaczymy, jak będzie. Niestety, nie napiszę Wam jak się nazywa artysta, którego płytę otrzymałam (może Duo.na, ofiarodawczyni mnie w tym wspomoże?) gdyż nazwisko jest napisane oczywiście w języku chińskim.
Święta upłynęły i muszę powiedzieć, że mimo tej całej strasznej sytuacji minęły nam właśnie tak, jak sobie w tym wszystkim najbardziej życzyliśmy czyli zdrowo i spokojnie, bez napinki. Były łzy, nie spodziewałam się inaczej, ale było też trochę nadziei i uśmiechu. Był też odpoczynek i leniuchowanie, którego potrzebowaliśmy. W tym roku nic u nas nie organizowaliśmy, jak to miało miejsce poprzednie lata wstecz, Wigilię i Drugi Dzień Świąt spędziliśmy z najbliższymi i myślę, że w tym wszystkim właśnie dotknęliśmy idei tego, czego powinno się.
Przy okazji, nie wiedziałam, że w Wigilię i Święta jest na cmentarzu taki tłum ludzi. Widać, że u nas jednak nie ma w ludziach pogodzenia się z tym, że tych Najbliższych nie ma przy Świątecznym stole i jak nie można dzielić się Opłatkiem przy stole rusza się tam, gdzie w jakiś sposób można odczuć bliskość. Tak myślę…
Musiałam być bardzo grzeczna w tym roku albo ewentualnie wszyscy w jakiś sposób chcieli nas pocieszyć jak mogli, bo dostałam naprawdę dużo pięknych prezentów , w tym wszystkie z listy, o której pisałam, czyli i szlafrok (różowy puchaty;) i czerwoną portmonetkę (muszę się do niej przepakować z rzeczami ze swojej bo moja faktycznie już zużyta, wczoraj to zobaczyłam wyraźnie). Dostałam też różne sztuki biżuterii;) aż trzy pary kolczyków, jedne od P. a dwie z kamieniami półszlachetnymi (na zamówienie specjalnie dla mnie) od koleżanki blogowej, Judytty:) bardzo dziękuję.
Mam książki, papierową „Czerń kruka” Ann Cleeves (wczoraj już zaczęłam czytać), o wdrażaniu programu Natura 2000 na obszar Podkarpacia, i cztery e-booki, w tym jedna Amelie Nothomb i Henning Mankell, „Powrót nauczyciela tańca”, dostałam również „Krawcową z Madrytu” Marii Buenas i „Sekretny język kwiatów” Vanessy Diffenbaugh.
Są też upominki muzyczne czyli wspomniana muzyka przysłana z Chin jak również nowe dla mnie nazwisko, czyli pani o nazwisku Mayra Andrade. Muzykę mam zamiar przesłuchać na spokojnie, wtedy coś więcej napiszę, na razie wydaje mi się, że jak pisała Monoli, od której ją otrzymałam, będzie to „moja” muzyka…
A teraz czas lekkiego zawieszenia, oczekiwania na nadejście Nowego Roku 2012. Niech stary już się kończy bo był okropny.
Mały update, bo pomyślałam, że właśnie w tym wpisie będzie pasować.
Szczerze dziękuję Wszystkim, którzy pisali, że myślą w tych dniach o naszej Emilce, którzy zapalili dla Niej świeczkę przy okazji odwiedzin na cmentarzach u swoich Bliskich, jak również tych, którzy poprosili mnie o zapalenie świeczki w Ich imieniu na Jej grobie. Mamy taki bardzo ładny znicz z Aniołem, przyniesiony na listopadowe Święto przez moją kuzynkę, w którym wymienia się wkład olejowy i jego traktuję jako znicz od Was właśnie. Tam zapalamy światełko od Was dla Niej. Melilla kiedyś napisała w komentarzu pisząc o tej całej sytuacji, że Emilia uruchomiła w ludziach bardzo wiele dobra i wspaniałych odruchów. Muszę powiedzieć, że miała rację…widziałam to zaraz po Śmierci Emilutka ale widzę, czuję cały czas. Wszystkie te dowody pamięci o Niej są dla mnie ogromnie ważne, są dla mnie, jej Mamy najlepszym prezentem w całej tej dziwnej sytuacji. Wiersz, który napisała dla Niej Czara i który do łez wzrusza i nas i moją Mamę. Etui na telefon komórkowy ze zdjęciem Emilii i moim, który dostałam od Magi-mary, kwiaty, które trafiły na Jej grób, kartka wyhaftowana przez Nuttę, na której Jest Emilka czuwająca nad nami (taką mam nadzieję) na Gwieździe…
Dziękuję Wam. Za to, że w ten sposób też pokazujecie mi to, że ten Świąteczny czas jest nim właśnie również dzięki takim gestom…
