„Rikszarz”. Reż. Richie Mehta.

„Rikszarz” (myślę, że na świecie znany bardziej pod tytułem „Amal”) to kolejna podróż, w jaką zabrał mnie iplex.pl (tak, od razu dodaje, o czym kiedyś pisałam, filmy na tym serwisie można obejrzeć jedynie na terytorium Polski, szkoda).

Kolejny raz po tytuł sięgnęłam zupełnie przypadkiem i znowu okazało się to udanym pomysłem. Tym razem odbyłam podróż do Indii, konkretnie do Delhi, mieście, w którym dzieje się nieco ponad miesięczna akcja filmu. Od razu powiedzmy, że film jest nieco „kontrastowy”, chce nas poruszyć obrazami nieco zbyt czarno białymi, ale…powiem szczerze, że mimo, że w innym od naszego klimacie, mimo, że nie było żadnych choinek, listów do M…ikołaja itd, to film ten okazał się być bardzo dobrym filmie w duchu, klimacie około świątecznym. 

Oto więc poznajemy ubogiego ale uczciwego rikszarza, tytułowego Amala. Amal żyje z matką w skromnym domostwie, ale ma stałą prace, jest uczciwym człowiekiem. Takim, którego się na ogół nie zauważa,, bowiem spokój, prawdziwe dobro najczęściej ginie gdzieś w tłumie innych postaw. Tak czy inaczej Amal żyje dość spokojnie, mimo, że ubogo. Ale cieszy się, że ma pracę, rikszę odziedziczył po swoim ojcu, ma swoje stałe zlecenia, jak przywożenie dzieci z prywatnych szkół do ich rezydencji czy odwożenie do pracy czy z niej do domu młodej sympatycznej dziewczyny, takiej mniejszej indywidualnej pani przedsiębiorcy, prowadzącej własny sklepik z przekąskami i wodą mineralną. 

Amal każdego człowieka traktuje z szacunkiem, nawet kiedy ktoś jest w stosunku do niego niezbyt uprzejmy czy wręcz nawet nieuczciwy. Jednocześnie poznajemy wędrowca po Delhi, mędrca, który wędrując po mieście i zaglądając do knajpek okazuje się mieć swój cel w owej wędrówce. Ten zdawało by się biedak poszukuje u schyłku swego życia skarbu, jakim jest dobry uczciwy człowiek. Wyzwanie  w dzisiejszych czasach, jak się okazuje….I oto napotyka na swojej drodze Amala, który wiezie go i mimo, że ów biedak, jak myśli o nim Amal jest dość marudny i krytykuje go, rikszarz jest dla niego grzeczny i nie irytuje się jak wiele innych osób. Nie zdradzę sekretu ,bo o tym dowiadujemy się dość szybko, że niedługi czas po tym spotkaniu starszy pan umiera. Jak w bajce, okazuje się on być nie biedakiem a właścicielem ogromnej fortuny. W ostatniej chwili cały majątek przepisuje on młodemu dobremu człowiekowi, który podwiózł go czas jakiś temu. Jest jeden warunek, ów nieznajomy rodzinie i przyjaciołom bogacza rikszarz musi zostać odnaleziony do miesiąca od zmian przeprowadzonych w testamencie. I oto rozpoczyna się wyścig z czasem, bo jak się domyślamy, nie jest łatwo w Delhi znaleźć jednego człowieka, nawet jeśli znamy jego imię i nazwisko. Do tego wszystkiego Amal zajęty jest pomaganiem pewnej małej dziewczynce, która z pewnych przyczyn znalazła się w szpitalu i bywają dni, że nie ma go w domu po kilka dni pod rząd.

Ja wiem, to trochę taka bajka dla dorosłych. Ale nie zgadzam się też z zarzutami ,które pod adresem tego filmu wyczytałam, czyli, że takich dobrych ludzi jak Amal nie ma na świecie. Są, są jak najbardziej, ale nazywa się ich inaczej. Nie mówi się o nich jako o dobrych a naiwnych, nie uczciwych a głupich, nie spokojnych a nudnych itd. 
Niby to bajka, a nie do końca bajka, bo wiele rzeczy nie potoczy się ze zgodnie z bajkowym rozwiązaniem. I wiele spraw nie będzie mieć happy endu. Najważniejsze jednak, że po obejrzeniu tego filmu ogarnął mnie jakiś spokój i wyciszenie.  

Bardzo mi się podobał i polecam go tym, którzy mają ochotę na kino nieco inne i ogólnie pokrzepiające i podnoszące wbrew pozorom na duchu.

Moja ocena to 5 / 6.