…nie napiszę, jak jeden dzień, bo aż tak to nie ale zleciało, zleciało, nie będę mydlić oczu, że nie.
Tamtego dnia było słonecznie po dłuższym czasie pochmurności i deszczu i nie padało. Ale rześko było, chociaż chyba nie aż tak, jak dziś chociaż może grzały emocje, to na pewno.
Dużo się wydarzyło przez te lata a już ostatni rok był przedziwny i zło się stało. Już to pisałam w kilku miejscach, wiem, że się powtarzam, ale trudno, dobrze, że człowiek nie zna przyszłości i tamtego słonecznego, szczęśliwego dnia (chociaż na pewno nie najszczęśliwszego w moim życiu, jak zresztą zawsze powtarzałam) nie wiedzieliśmy co się zdarzy jedenaście lat później. Inna perspektywa jednak…
No, ale jak to mamy na ślubnych obrączkach. Zawsze Razem.
