Dla każdego rodzica, który stracił Dziecko, czy to w wyniku poronienia, czy po Jego narodzinach czy też nieco później zapewne każdy dzień następny jego życia jest takim dniem.
Ustanowiono jednak 15 października Dniem Dziecka Utraconego aby pamiętać tego dnia bardziej a może raczej aby uświadamiać, że osieroceni rodzice żyją wśród nas. Was. Jest ich więcej, teraz to wiem, niż moglibyśmy przypuszczać. Nie mówią, cierpią w sobie, najczęściej nie mają komu się zwierzyć poza naprawdę paroma osobami. Przeżywają, drżą o zdrowie i siłę dla swoich partnerów i siebie, martwią się o przyszłość swoją i swoich związków. Bardzo często spotykają się z reakcją otoczenia „zdarzyło się, trzeba przeżyć i do przodu!”. Pewnie dlatego potrzebują i takich dni, w których uświadamiają innym, że często naprawdę niewiele trzeba, aby chociaż na chwilę odebrać im część smutku czy ciężar, brzemię nieszczęścia. A nie traktować ich jak obarczonych zakaźną chorobą. Nieszczęściem się nie zaraża, ono po prostu zwala się na głowę, nie pytając i nie wybierając, może każdemu.
Swoją drogą, życie jest nieprzewidywalne i dziwne, rok temu nie przypuszczałam, że stanę w tej grupie ludzi…….
A tu możecie poczytać:
