
Wydana w Wydawnictwie Videograf II. Chorzów (2011).
Przełożyła Ewa Skórska.
Tytuł oryginalny Гадюка в сиропе.
Czwarta część przygód Eulampii Romanowej zwanej przez najbliższych Lampką (a niektórych nowych znajomych nawet Elektrolampą:) rozpoczyna się w chwili, kiedy życie tej detektyw amator zmienia się na czas dłuższy. Oto gospodarze, przyjaciele, u których do tej pory mieszkała, otrzymali na rok ciekawe stypendium w Stanach Zjednoczonych, co oczywiście owocuje wyjazdem całego towarzystwa wraz ze zwierzakami do Ameryki a Lampka ma zostać na ten czas sama. Aby miała co robić, Katia, jej przyjaciółka lekarka, przed wyjazdem "nagrywa" Lampce pracę i Eulampia rozpoczyna pracę w domu słynnego autora powieści kryminalnych jako osoba prowadząca gospodarstwo domowe.
Konrad Razumow, ów autor ma córkę z pierwszego małżeństwa, rozpieszczoną nastolatkę a z drugą żoną czteroletniego synka, z którym łączy go dość dziwna pasja, jaką jest cowieczorny rytuał zabawy w wojnę. Syn pisarza ma zapewne w domu więcej zabawek militarnych niż średnio zaopatrzony sklep z bronią w Teksasie. Pewnego dnia właśnie ta przedziwna rozrywka obu panów, ojca i synka, staje się przyczyną tragedii. Oto bowiem podczas zabawy w wojnę malec zabija ojca. Jak to możliwe? Otóż okazuje się, że ktoś podrzucił dziecku zamiast zabawki prawdziwy rewolwer. Co skutkuje tym, że strzelając niby to na niby dziecko zabija swojego ojca.
Sytuacja szybko staje na głowie, bowiem po początkowym chaosie, śledczy aresztują panią domu, a drugą żonę Konrada, z pełnym przekonaniem, że to ona właśnie stoi za tą zbrodnią. O ile śledczy są tego pewni, to nasza detektyw amator Lampka już wcale nie i jak to ona, nie byłaby sobą, gdyby nie rozpoczęła własnego śledztwa w tej sprawie.
Oczywiście przy tym wszystkim, jak to życzliwa Lampeczka, staje się matką zastępczą dla nastoletniej córki zamordowanego autora, która to dziewczyna z czasem okazuje się być całkiem sympatyczną dziewczynką, w dodatku wcale nie tak rozpieszczoną, jak mogło by się zdawać.
Lampa poznaje też nowych znajomych, jak chociażby były mafiozo a sąsiad autora, miłośnik a raczej fanatyk psów.
Jak zwykle książka Darii Doncowej to taka, jak zwykłam przy recenzowaniu jej książek powtarzać, "bajka dla dorosłych". Na którą to bajkę ja raz na jakiś czas mam chęć. Lubię sobie poczytać o ludzkiej współpracy, życzliwości i nieobojętności na los drugiego człowieka, a to zawsze z historii Doncowej przebija.
Przy tym oczywiście dodatkowo poczucie humoru, intryga kryminalna, jak zwykle dość zakręcona, no i jak lubię, happy end.
Tak więc to jest to, co lubię.
Oczywiście, że czekam już na część następną. A jak dowiedziałam się wczoraj szukając tytułu oryginalnego na stronie autorki cykl o Eulampii liczy sobie całkiem sporą ilość książek.
Mogę się "przyczepić" jedynie do jednego, a mianowicie tytułu. Wydaje mi się, że tytuł oryginalny ma więcej wspólnego ze żmiją niż z padalcem i czemu właściwie nie mogło być "Słodka żmija" na przykład?
Moja ocena to 5 / 6.
A jeśli ktoś zainteresowany jest stroną Darii Doncowej to jest dostępna w języku rosyjskim, oczywiście, pod adresem:
http://www.dontsova.ru/
I jeszcze z ciekawostek. Wczoraj szukając informacji na temat książki autorki odkryłam, że Rosjanie już cykl o Eulampii sfilmowali, znalazłam nawet na youtubie film na podstawie tej książki właśnie. Ciekawe, czy jest szansa, żeby kiedyś dotarł ten serial do Polski.
