
Wydana w Wydawnictwie Czarne. Wołowiec (2008).
Przełożyła Katarzyna Weintraub.
Tytuł oryginału "Aimee & Jaguar. Eine Liebesgeschichte, Berlin 1943".
Nie pamiętam, czy lektura wpisu z blogu nie książkowego wpłynęła kiedyś na moją decyzję o zakupie i zapoznaniu się z książką. Tym razem tak się stało. Owszem, o książce i raczej o filmie, słyszałam już wcześniej, ale impulsem do przeczytania książki stał się wpis Obiezy_swiatki na temat Obozu Koncentracyjnego w Bergen-Belsen.
Muszę powiedzieć, że nielekką wybrałam sobie lekturę na letni czas, ale można się było tego spodziewać.
Muszę też powiedzieć, że nie jest mi łatwo o niej pisać. To tego typu lektura, która budzi wiele niepohamowanych emocji, która powoduje, że człowiek czuje się podenerwowany, być może dotyczy to nadwrażliwców, cóż, ja cieszę się, że lekturę czytałam "na raty", przerywając ją dwukrotnie dla kryminałów Jana Seghersa, bo chyba to ułatwiło jej odbiór. A i tak mocno wpłynęła na mój nastrój, mam obecnie ochotę na coś baaaardzo lekkiego, luźnego, może być nawet mało ambitnego, ale na coś, co rozweseli, a nie spowoduje emocje aż tak silne.
Trudno jest napisać, co to jest książka. Bo jest to zarówno opowieść o miłości homoseksualnej, pomiędzy żoną nazisty Aimee, matką czwórki synów a niemiecką Żydówką zwaną Jaguar, jak również niezwykle solidnie udokumentowany bibliografią kawałek prozy niby to epickiej ale jednak dokumentalnej.
Mam więc opowieść narratorki, która przeplatana jest cytowanymi wypowiedziami i relacjami ówczesnych świadków wydarzeń, przyjaciół obu kobiet, rodziny. W książce są też korespondencja, jaką prowadziły między sobą zakochane kobiety, emocjonalne wiersze wrażliwej Jaguar (autorstwa Aimee również, jednak są według mnie o wiele gorsze) jak również zdjęcia zarówno ich obu jaki i ich rodzin i przyjaciół.
Mnie osobiście nie sam wątek romansu interesował co raczej opis sytuacji tamtych lat w Berlinie. Lat strasznych, bo po dojściu do władzy Hitlera, po wybuchu IIWŚ jak i podczas jej trwania. Można, oczywiście, sięgnąć po książki historyczne dotyczące tego tematu, ale zupełnie inaczej czyta się o tym poprzez opowieści świadków właśnie a nie suche zdania historyka.
Nie chcę skupiać się na analizie zła, jaką można by było przeprowadzić pisząc o tej książce. Nie chcę, bo czyniło to przede mną wielu, a i na pewno czynić będzie wielu. Nie chcę też popadać w truizmy.
Muszę powiedzieć jednak, że podczas lektury, kiedy czytałam, jak coraz to bardziej absurdalne i upadlające wobec Żydów wymyślano zakazy i nakazy, przyszła mi do głowy nie dająca spokoju myśl , a mianowicie, czy nie jest tak, że to wszystko mogło mieć miejsce, że takie zło dziać mogło się dlatego, że ludzie tak naprawdę pozostawali bierni i obojętni? Ci, jeszcze do niedawna sąsiedzi, potrafili zadenuncjować kogoś dla jego majątku.
Jak się można domyślać, ta historia nie ma happy endu. Jaguar trafia w ostatnich miesiącach wojny, zresztą zadenuncjowana przez kogoś, do obozu koncentracyjnego, z którego nie wraca.
Dla niej kończy się życie. Dla Lilly, zwanej Aimee, poniekąd też.
Muszę jednak przyznać, że z nich dwóch, to postać Lilly budziła we mnie jakąś niechęć. Osoba ta zdawała mi się być dość bierna. Nie mówię tu o zarzutach, z jakimi się spotkała po wojnie, jakoby mogła coś zrobić w sprawie Jaguar, ale raczej miałam wrażenie, że zachowywała się ona w życiu dość bezwolnie, jakby zdając się jedynie na cudze decyzje.
To Felice, czyli tytułowa Jaguar, wydawała mi się, przynajmniej na podstawie opowieści w tej książce i relacji jej bliskich osobą silną, zdecydowaną a oprócz tego obdarzoną wielkimi emocjami, uczuciowością jak również silną osobowością.
Ciężka to lektura, co napisałam na samym początku, niemniej jednak porywająca (na swój sposób oczywiście, bo czy nie jest to określenie co najmniej nie na miejscu kiedy się pisze o tym czasie i tych wydarzeniach?).
Moja ocena to 5 / 6.
