Obiezy_swiatka pisała kiedyś u siebie, że kolekcjonuje różne wydania "Małego Księcia", wydania z całego świata. Kolekcje mają w sobie coś ciekawego, to poszukiwanie, to "zarażanie" innych swoją pasją, kiedy słyszycie "wiesz, znalazłam,-łem to na straganie i nie mogłem się oprzeć, żeby ci tego nie kupić". Ja mam kilka kolekcji, to wiecie, ale nie wiem, czy chwaliłam się kiedyś tym, że lubię składanki muzyki z Brazylii. Kiedy sobie ją puszczam, od razu czuję na skórze ciepły dotyk słońca, nawet jeśli za oknem mróz, a wyobraźnia przenosi mnie w kierunku Copacabana sączącą mleko kokosowe, nawet jeśli swego czasu penpal z Rio pisała mi, że to wcale nie najfajniejsza tamtejsza plaża i że ona sama woli inne…
Na Merlinie wyczaiłam obniżkę i oto moja kolekcja powiększyła się o płytę "Cafe Luna. Brazylijska podróż", część druga.
Z niej oto jedna z piosenek:
lubię…
…bezpretensjonalnych twórców. Osoby, które na siłę nie chcą mnie do czegoś przekonać, robią swoje z wyrazistą mimo skromności pasją i spokojem a jednocześnie brzmią dość indywidualnie w zalewie tego, co pojawia się na scenie.
I tak oto zachwyciła mnie ostatnio Lisa Hannigan, której album "Sea Sew" ukazał się u nas dopiero w tym roku, mimo, że w kraju Lisy, czyli Irlandii dwa lata temu. Lisę będzie można obejrzeć na warsaworangefestival, w drugim jego dniu.
