…dzisiejszy świat. Tak naprawdę nigdy pewnie nie zdawał się przeciętnemu człowiekowi miejscem bezpiecznym i słodkim. Ale nic na to nie poradzę, że nagły powrót rozwoju terroryzmu, który dla mnie Europejki datuje się akurat owego osławionego już jedenastego września 2001, mnie osobiście zatrważa. Z dzieciństwa pamiętam przebłyski wiadomości telewizyjnych, w których wciąż pokazywali jakiś rozbity samolot, z tym, że wtedy ta tragedia nie powodowana była wadą konstrukcyjną, ale właśnie atakiem terrorystycznym. Wielka Brytania, Izrael, wszystkie te państwa stały się "nieszczęsnymi pionierami" w walce w terroryzmem, z tego, co pamiętam, swego czasu w Londynie nie było koszy na śmieci, po prostu. Bo to było miejsce, w którym można było ukryć bombę.
Dzisiaj rano obudził mnie głos z radia mówiący o atakach terrorystycznych w moskiewskim metrze. I znowu uczucie przerażenia. Bo ktokolwiek by nie stał za owym zamachem powiedzieć mogę jedno, w czyjejś głowie znowu urodziły się chore idee, chore myśli, które doprowadziły do tego a nie innego. Czyli pragnienia uderzenia w jak zwykle, najmniej winnych, tak zwanych szarych, przeciętnych ludzi. Spieszących do często niesatysfakcjonującej , źle opłacanej pracy, do szkoły, którą chce się skończyć, jeśli chce się coś w życiu osiągnąć, kto wie, może do przychodni przyszpitalnej z dzieckiem z przewlekłą chorobą?
Nie mogę zrozumieć. Wiem, jestem naiwna i pewnie niejednemu wydam się zabawna nie umiejąc pojąć, ale nie umiem. Tego, że ktoś postanawia unicestwić życie nie tylko kogoś, kogo zamorduje, ale również osób bliskich tejże osobie, rodzicom, rodzeństwu, przyjaciołom, bliskim.
Wszystkie te ataki, w Japonii na metro, w Madrycie na kolejkę, niejeden już w Moskwie , budzą refleksje, że ktoś tam bawi się w gównianą politykę a obrywa jak zwykle niewinny.
Wiem, rzucam tu truizmami, ale siedzi mi to w głowie, odkąd się obudziłam i usłyszałam o ataku.
Acha, proszę o niepolitykowanie w niniejszym wpisie. Osoby, które na przykład chcą rzucić obelgą na Rosjan zapraszam w jakieś inne miejsce gdzie mogą dać upust własnym frustracjom. Tu , w tej chwili nie chodzi o Japończyków, Rosjan, Londyńczyków, Izraelczyków, Amerykanów, którzy padli ofiarą zamachów terrorystycznych. Tu chodzi wyłącznie o drugiego człowieka. Który nie zasługuje na taką śmierć. Po prostu.