Wydane -Fundacja Zeszytów Literackich , Warszawa (2003).
Dobrze jest sięgnąć po coś naprawdę smakowitego literacko. Smakowitego zarówno pod kątem literackim właśnie jak i sztuki, którą dana książka traktuje.
Większość z Was zna zapewne "trylogię" Herberta, "Barbarzyńcę w ogrodzie", "Labirynt nad morzem" i "Martwą naturę z wędzidłem", jego osobiste refleksje na temat sztuki. Ja na pewno czytałam "Labirynt nad morzem" (Grecja:) , który otrzymałam od koleżanki daaawno temu, "barbarzyńcy" nie jestem pewna, bo wydaje mi się, że chyba czytałam, ale tak samo myślałam o "Martwej naturze z wędzidłem" ale na biblionetce ocenę dałam dopiero teraz. Chociaż wciąż mam wrażenie, że dawno, ale jednak czytałam.
Sięgnęłam po wznowienie tej książki z prostego powodu. Uwielbiam , uwielbiam malarstwo holenderskie. Szczególnie siedemnastowieczne. Tak, jak innych zachwycają renesansowe dzieła tak mnie właśnie holenderska dosłowność albo i symbolizm. Ich spojrzenie na świat i otaczającą rzeczywistość. Szczególnie lubię przedstawienia ówczesnych żyjących, ale nie portrety a raczej sceny obyczajowe, "portrety" miast czy wsi ze scenkami z życia, jak również bardzo lubię przedstawienia z życia mieszczaństwa , świąt, obyczajów, wnętrza domostw z pozostawionymi przedmiotami. Najmniej lubię samą martwą naturę lub kwiaty z owadami (motylami, larwami itd).
Spojrzenie Herberta na sztukę mnie zachwyca. Nie sili się on na historycznosztuczne dywagacje. Opisuje to, co on czuje, to, co jego poruszyło podczas wnikliwego podziwiania dzieła. Zachwycają go, podobnie, jak mnie, mało dla innych warte szczegóły. Które jednak dla niego odgrywają wielką rolę. Owszem, podaje ważne szczegóły, ale bardziej skupia się na swoich emocjach aniżeli datach czy wpływach a mi to się podoba, bo zdaje się płynąć z serca.
Tym, którzy nie znają, polecam, tym, którzy znają, polecam raz na jakiś czas sobie przypomnieć;)
Moja ocena książki 5.5 / 6.
Indie…
…dotarły do mnie wczoraj za pomocą pocztówki od Emilii;) Ale się ucieszyłam. Emilia podpytała mnie o to, jaką bym chciała dostać pocztówkę a ja odpowiedziałam, że jak najbardziej turystyczną i najchętniej właśnie z Goa, gdyż wiedziałam, że podczas swojej podróży do Indii zahaczą i o to miejsce właśnie.
Dostałam więc obłędnie wakacyjną pocztówkę z palmami leniwie pochylonymi nad plażą ze złotym piaseczkiem, pięknie lazurową wodą i rybacką łódką na pierwszym planie, a pocztówka prezentuje ni mniej ni więcej a tę plażę, czyli
Palolem, sami popodziwiajce zalinkowane zdjęcia z tejże…raj na ziemi, co?
Czasem mam chęć na totalne leniuchowanie na plaży z książką pod ręką, dobrym blokerem na nosie (dlaczego mój nos opala się najszybciej , najintensywniej i zawsze potem wyglądam jak renifer Rudi?) i coś czuję, że plaże na Goa są takim super miejscem na lenistwo słodkie właśnie;)
Za kartkę dziękuję ogromnie;)
