„Fado Anthologia II”.




Universal Music Portugal (2009).

Mikołaj się zorientował, że wydana jest druga część muzycznego cacka, co zaowocowało prezentem, który dopiero teraz na spokojnie odsłuchałam. No i oczywiście, zachwyciło. Muszę powiedzieć, a raczej napisać, że ta część nie jest gorsza od pierwszej, trzyma tak samo dobry poziom, tak samo wysoki poziom jak ten płyty pierwszej, którą nie tak dawno polecałam miłośnikom Fado.
Tak, tegoroczna jesień zdecydowanie należy do Fado, do melancholii otaczającej nas, jak gęsta, gęsta mgła…
Znów można oddać się słuchaniu cudownych głosów pełnych mocy i nastrojowych, które przekazują nam coś, co mimo, że nie znamy języka, zdajemy się całkowicie rozumieć. Być może ja tak mam, no, ale mnie nie trzeba tłumaczenia. Nie lubię dosłowności.  Wszystko i tak rozgrywa się w duszy i w sercu.

Moja ocena 6/6.

Moja recenzja pierwszej płyty.