Kanada…

…dziś gości w mojej ulubionej audycji radiowej Jedynki. Kanada, w przeciwieństwie do Stanów, jakoś mnie kusi. Kusi chyba przede wszystkim swoją niewiarygodną przyrodą. Zobaczyć te lasy, jeziora, rzeki, hmmm…coś cudownego. No i ileż ptaków można by tam sfocić, ha.
Swego czasu miałam przez chwilę penpal z Kanady, z Edmonton. Pamiętam, że różnice kulturowe ujawniły się w kwestii kuchennej, kiedy Cori chcąc podać mi jakiś tamtejszy przepis napisała "bierzesz suszone mięso karibu"…;)
Ale syrop klonowy próbowałam i baaaardzo mi smakował:)
Tak naprawdę o Kanadzie wiem niewiele a chyba się po dzisiejszej audycji zainteresuję nią bardziej, bo jak dotąd kusi najbardziej swoją przyrodą a tu powiedzieli, że kuchnia bardzo ciekawa, dużo owoców morza (to akurat nie dziwi, zważywszy na usytuowanie).
Fascynuje mnie też Quebec, a raczej fakt takiej frankofonii tegoż regionu i to, że podobno wciąż wiele osób stamtąd nie włada angielskim. Za to nie mają problemów we Francji, sami widzieliśmy, jak sobie rozmawiała w Paryżu kobietka właśnie stamtąd z kelnerem, który w sumie domyślił się skąd ona jest.
Przy okazji, Atsanik zaglądająca z Saskatoon "ujawniła się" niedawno. Ja ze swej strony pozdrowię przy tej okazji również osobę, która odwiedza mój blog z Toronto.
A w lutym 2010 zimowa Olimpiada w Kanadzie właśnie, w Vancouver, więc będę miała na co czekać;)
Może ktoś z Was był w Kanadzie i napisze jakieś swoje wspomnienia, refleksje…