„Ostatni ślad”. Charlotte Link.

Wydana w Wydawnictwie Sonia Draga. (2009). Tłumaczenie z języka niemieckiego Małgorzata Rutkowska-Grajek.

Lubię kryminały Charlotte Link, mimo, że widzę, że nie wszystkie, jakie się u nas ukazały czytałam. Lubię za to, że umie ona stworzyć interesującą fabułę, intrygę kryminalną a przy tym stworzyć swoich bohaterów jako osoby wiarygodne, możliwe do zaistnienia, prawdziwe. Takie z krwi i kości.

"Ostatni ślad" również mnie nie zawiódł, i mimo, że niemałych to rozmiarów książka, czytało się ją szybko, bo interesowało mnie, co się dalej zdarzy, czego nowego się dowiemy i jak się sprawa rozwiąże.

Pięć lat wstecz pewna dziewczyna wybierała się na ślub koleżanki z dzieciństwa, który odbywać miał się na Gibraltarze. Elaine to postać przygnębiająca. Życiowy nieudacznik. Osoba, której życie nie rzuca płatków róż pod nogi a wręcz przeciwnie, wszystkie możliwe kłody. Niestety, życie pokazuje, że faktycznie są osoby, których los nie rozpieszcza w ciągu ich życia, i jedną z nich jest właśnie Elaine. Która , niestety, po raz kolejny odczuwa niefart , kiedy okazuje się, że z powodu angielskiej mgły, samolot, którym miała dostać się na Gibraltar , nie odleci danego dnia z Londynu.
Każdy inny zaklął by szpetnie i zdecydował szybko co dalej. Czy będzie szukać hotelu, czy w ogóle zrezygnuje ze swojej podróży. Ale nie Elaine. U niej to zdarzenie powoduje podłamanie, po raz kolejny bowiem los chce jej pokazać, że jej nie kocha i nie chce choć raz rozpieścić.
Jednak ktoś wyciąga do niej pomocną dłoń a jest to mężczyzna z lotniska, którego lot również nie dojdzie do skutku, również z powodu mgły.
Elaine jest widziana, kiedy wraz z nim opuszcza teren lotniska.
Po czym ślad po niej ginie.
Owym mężczyznom okazuje się być inteligentny prawnik, który znajomości z nią absolutnie się nie wypiera, sam zgłasza się na policje, kiedy ta rozpoczyna poszukiwania dziewczyny, aby poinformować, iż po nocy, jaką spędziła u niego sam osobiście odtransportował ją do wagonu metra, którym miała dostać się na lotnisko.
Gdzież więc podziała się Elaine? Niechętni prawnikowi ludzie natychmiast wydają wyrok,iż to on jest sprawcą zbrodni. Której jednak nie ma teoretycznie bo i samej kobiety odnaleźć nie można, ani żywej ani martwej.
Inne z kolei osoby twierdzą za plecami brata zaginionej, że Elaine uciekła od niego. Brat jej bowiem jest sparaliżowany, wymaga opieki i być może kobieta nie wytrzymała tego psychicznie i po prostu sama odważyła się na tak drastyczny krok, jak ucieczka bez pozostawienia śladu po sobie. Być może kolejne niepowodzenie okazało się być punktem zapalnym, które dały jej powód do takich a nie innych kroków.
Sprawa wydaje się być nie do rozgryzienia, nie ma ani żywej dziewczyny ani jej ciała, życie prawnika zmienia się radykalnie, jego rodzina się rozpada, brat zaginionej musi zostać przeniesiony do domu opieki, w którym przyjdzie mu spędzić resztę dni bowiem oprócz siostry nie miał żadnej bliskiej mu rodziny. I wydawało by się, że nic się w tej kwestii nie zmieni, kiedy to owa koleżanka, na ślub której wybierała się Elaine, przyjeżdża do Londynu. Jest dziennikarką , która po latach otrzymuje od byłego szefa w Londynie propozycję napisania reportaży o osobach zaginionych. Szef proponuje jej zaczęcie cyklu reportaży od historii Elaine właśnie.

Rosanna zgadza się, jest to dla niej szansa odwiedzin ojca w rodzinnej miejscowości, jak również zdystansowania się do swojej sytuacji małżeńskiej. Nie podejrzewa jednak jak bardzo wciągnie się w zadawnioną sprawę i jakie nieść to będzie dla niej konsekwencje.

Ciekawe zakończenie, jak to u tej autorki, angielska prowincja w tle, również interesująca intryga kryminalne, to powoduje, że czytało się tę książkę dobrze.

Moja ocena 4.5/ 6.