…zaglądania na niektóre blogi, dowiedziałam się właśnie odkrywając , że niektórzy się zahasłowali, i of course, mnie nie zaprosili. Pretensji nijakich nie mam absolutnie, ot, refleksja na temat, jak mało ostatnio blogów czytam, z różnych tam przyczyn, głównie osobistych.
Wczorajsza rozmowa z Kimś trochę poprawiła mi nastrój, dziękuję za nią.
Żeby nie zasmucać, bo tego mi najmniej teraz trzeba.
Pewne pismo zareklamowało w swoim wydaniu jednego z najpopularniejszych podobno bloxowych blogerów. Reklamy mu robić nie będę,większej mu nie trzeba, tym bardziej, że przyznaję, blog tej osoby odwiedziłam jeden raz, z totalnego przypadku, nie zainteresował mnie, zniechęcił stopniem nieprzyjemności w stosunku do ludzi i poczuciem wyższości nad innymi. W sumie każdemu wolno się kreować na takiego, jakim się chciałby czuć, nic mi do tego, tłumaczę jedynie, że mnie takie coś nie interesuje zupełnie, praktycznie bloga nie znam, więc trudno mi powiedzieć, czy to ja się na dobrze nie znam i stąd trochę zdziwienie moje taką reklamą, czy też znam się jak najbardziej.
Ale przy tej okazji zastanowiło mnie, jakiej tematyki blogowej nie lubię czytać i kilka z nich mi od razu na myśl przyszło. Jednym z nich są blogi prowadzone przez lekarzy. Pal sześć, jak taki blog nosi konkretny tytuł sugerujący to, co ma być w środku, wtedy nawet nie zaglądam, raz czy dwa nieopatrznie zajrzałam (bo nie było jasno wytłumaczone, że blog będzie medyczny) i nie nie, dziękuje, nie moje klimaty. Może gdyby takiego bloga prowadzili lekarze z Leśnej Góry czy innego nie istniejącego szpitala może, ale nasze polskie realia służby zdrowia zbyt mnie przybijają.
No, mam kilka takich tematyk, które mnie nie kręcą i których czytać nie lubię, ot co.
