Być może znowu wspomnieniowo, być może znowu na zasadzie powrotów do przeszłości. Ale dlaczego nie wrócić do czegoś, co kiedyś się podobało? Zachwycało? W pierwszej lub drugiej? klasie liceum, kiedy pierwszy raz emitowano ten serial, piątkowe dwójkowe wieczory należały tylko do mnie i sympatycznych mieszkańców mieściny na Alasce, Cicely. I tylko.
Wracam po latach i wiecie, co? Podoba się nadal. Jaka ulga. Nie ma tego uczucia zawodu, jaki towarzyszy czasem , kiedy wracamy do czegoś, co się podobało nam w przeszłości. Teraz zdecydowanie jest tak samo dobrze. I ogromnie się cieszę, że zafundowałam sobie taki osobisty powrót do jednego z ulubionych seriali…
Strona na filmwebie o serialu.
tyle wiemy…
…o sobie, ile nas sprawdzono. Napisała Wisława Szymborska. I teoretycznie można się nad tym rozprawkowo rozwodzić a mnie chodzi w skrócie o to, że tak naprawdę nic nie wiemy na swój własny temat. Mamy jakieś przemyślenia, refleksje, odczucia. Coś tam nam się wydaje a tu proszę, zupełne zaskoczenie.
Sama się dziwię sobie, że w pewnych kwestiach zareagowałam tak a nie inaczej. Zupełnie inaczej, jak wtedy, kiedy sobie to w głowie układałam wcześniej. A kiedy przyszło co do czego, tadam, jakby inna osoba. Zadowolona jestem z siebie samej. Ba, nawet jakby dumna. Wreszcie się na coś konkretnie zdecydowałam. Zaczęłam. Nie będę mogła sobie samej wypomnieć, że nic nie robiłam. To dla mnie duży plus. I chociaż pewnie czeka mnie zawód, to wiem jedno, bez tego pierwszego kroku nie weszłabym faktycznie na tę drogę. Uczyniłam ten krok. Weszłam na ścieżkę, drogę, jak zwać, tak zwać. Czuję , że to dobre.
