…kwestii coś tam zaczyna się powoli układać, w kilku innych wali się na całego. Byle do poniedziałku, kiedy dowiem się czegoś ważnego w kwestii zdrowotnej kogoś z moich bliskich. Staram się nie martwić na zapas, niestety, przeczucia jak najbardziej złe. Ponownie "wysiadłam". Zamykam się w sobie, za dużo zmartwień tak na mnie działa, niestety.
„Karuzela uczuć”. Jodi Picoult.
![]()
Wydana w Wydawnictwie Prószyński i S-ka. (2009). Tłumaczyła Anna Bieńkowska.
To druga po "Jak z obrazka" książka Picoult, która mi się kompletnie nie spodobała. Naciągany, niestety, problem. Niewiarygodne postaci. Nieprawdopodobne zachowania.
Uwaga, będzie spoilerowo, jeśli więc ktoś dalej jest zainteresowany książką a nie chce znać szczegółów, niech dalej nie czyta.
Niestety, ta książka to wyraźne potknięcie pani Picoult, która przecież do tej pory zawsze zaciekawiała mnie nietuzinkowymi problemami poruszanymi w swoich książkach, umiejętnością zachowania obiektywizmu i nieopowiadaniu się zawsze po tych najbardziej popularnych postawach.
W tej książce, niestety, nastąpiło jakieś nagromadzenie absurdów. Jest więc para dzieciaków, które wychowują się po sąsiedzku i czynią niemal jednością. Młodzi kochają się tak, że gdy jedno z nich postanawia się zabić, drugie nie oponuje, nie powiadamia o tym rodziców partnera ani nie robi praktycznie nic co mogłoby zapobiec tragedii.
Dziewczyna, która podobno kocha chłopaka jak swoją drugą połowę okazuje się , że jednak najwyraźniej aż tak go nie kocha, skoro nie mówi mu o ciąży, której jest on sprawcą a poza tym postanawia się zabić.
On, jak wspomniałam , niby taki zakochany a tu proszę, dziewczyna informuje go o tym, że chce się zabić a on praktycznie nic z tym nie robi.
Rodzice pannicy i chłopaka, żyją koło siebie blisko , są dla siebie bardziej pomocni niż rodzina, a niemal natychmiast po tragedii umieją oddzielić się od siebie, unikać kontaktów, jakby żadnej ze stron nawet przez chwilę nie przyszło na myśl , że brak im tych drugich.
W końcu, kiedy adwokat chłopaka pozwala na to, aby ten ponad siedem miesięcy tkwił w areszcie, rodzice,którzy na to narzekają i którym się to nie podoba, zamiast spróbować znaleźć innego adwokata przechodzą nad tym do porządku dziennego.
Całość tak nieprawdopodobnie nierealna i niestrawna, że aż podarowałam jej niesamowicie jak na mnie i moją sympatię do tej autorki niską notę na biblionetce.
Nie podobała mi się i szczerze mówiąc, żałuję, że się za nią wzięłam.
