…sprzątaczka, albo mówiąc politycznie poprawnie-pani sprzątająca. Od dłuższego czasu poszukuję namiaru na solidną babkę sprzątającą do podesłania Mamie i Teściowej (rzecz dotyczy Warszawy). Kogoś, kto umyje okna, sprzątnie łazienkę, żadne tam cuda wianki. Poszukuję jednak nieskutecznie. Najchętniej chciałabym kogoś sprawdzonego, nie z jakiegoś ogłoszenia w gazecie. Dawniej ludzie polecali sobie osoby z Ukrainy, ale ostatnio, co słyszę, to przez te wizowo jakieś tam sprawy, większość tych osób przebywa w Polsce chwilę i potem wraca do siebie. A mnie potrzeba kogoś na dłużej, za to nie na co dzień, a raczej okazjonalnie. I nic. Mało tego, jak bardzo jest to towar deficytowy przekonuję się pytając wprost ludzi , którzy wiem, że z pomocy takich pań korzystają. Jak jeden mąż osoby owe nabierają wody w usta. Różne tłumaczenia już słyszałam, mniej lub bardziej wiarygodne. Najczęściej, że już ta pani u mnie nie sprząta itd. Dobra dobra. Znam sprawę, bowiem swego czasu polecałam mojego super dentystę jak tylko ktoś się mnie spytał. Efekt był taki, że po pewnym czasie, aby się do niego dostać trzeba było umawiać się na wizytę dobre dwa tygodnie przed albo i dłużej, oczywiście tak, żeby człowiekowi godzina pasowała.
I w pewnej chwili i ja zaczęłam milczeć. Ale może inaczej, ja mówię wprost, że namiaru nie podam,bo nie… A nie udaję, że nie, że już nie chodzę, że on wyemigrował na Wyspy Zielonego Przylądka itd.
No więc, ogólnie biorąc, dostać namiar na poleconą, solidną sprzątaczkę w obecnej chwili zdaje mi się rzeczą równie możliwą, jak wejście na Mount Everest. A może nawet trudniejszą.
ps. podobno jest jeszcze jedna opcja w tym kraju, a mianowicie, niania dla dziecka. Dostać namiary na solidną, taką, która naprawdę zajmie się dzieckiem, jest niemal niemożliwe.
