…do wpisu , nie ukrywam, zainspirował mnie wpis chihiro o Bułgarii. Nie tyle sam wpis, co zdjęcie przez nią załączone, z którego widać, że jakby nawet nie chciała, nie ma bata, jest skórą zdartą z Mamy.
Muszę przyznać,że zawsze mnie to rusza, to podobieństwo czyjeś do rodziców bądź dziadków. Niby człowiek wie, wie, dlaczego tak jest, genetyka, przekaz dna itd itd, ale…coś jest w tym niesamowitego. Mój Mąż jest skórą zdartą ze swojego ojca, podobieństwa do matki nie widzę żadnego, za to jego tatuś by się syńcia nie wyparł, choćby chciał, o nie;)
Ja jako dziecko byłam podobno podobna do swojego Ojca, ja tego na zdjęciach nie widzę, ale podobno tak było. Zresztą wszyscy myśleli, że jestem chłopcem (ostatnio za chłopca wzięto mnie w wieku lat 21, więc…;). Do Mamy podobna chyba jakoś specjalnie nie byłam, z wiekiem straciłam podobieństwo do Ojca ale i chyba nie zyskałam za bardzo podobieństwa do Mamy.
Jestem za to, co sama widzę, podobna coraz bardziej do Mamy Mamy, czyli mojej Babci, tej samej, po której odziedziczyłam ową słynną krzywą dwójkę. I z tego podobieństwa się cieszę.
A Wy? Do kogo z rodziny jesteście podobni?
Do kogo podobne są Wasze dzieci?
Cieszycie się z podobieństw do bliskich?
