„Przytul mnie mocno”. Tatiana Polakowa.

Wydane przez Przedsiębiorstwo Wydawnicze "Rzeczpospolita" S.A, 2009.

Tytuł "Przytul mnie mocno" bardzo adekwatny do tego, co się dzieje w tej częsci w życiu głównej bohaterki serii, czyli Olgi Riazancewej.
Jak wiedzą ci, którzy czytają dłużej mój blog, Olgę polubiłam. Chyba najbardziej za to, że nie jest tak zwanym chodzącym ideałem. Co jak co, ale na takowe mam alergię. Jakoś najwyraźniej bliżej mi do osób, które mają różne zamieszanie w swoim życiu, które gdzieś tam parę razy pobłądziły, które nie zawsze i nie do końca wiedzą, co i jak trzeba w życiu zrobić.

Taka właśnie jest Olga Riazancewa. Której przez te kolejne wydawane u nas części kryminałów z nią w roli głównej życie zdążyło się nieźle pokomplikować. I która, przynajmniej na koniec książki, zasługuje na solidne przytulenie i uściśnięcie. Takie przytulenie, które niesie ze sobą obietnicę poprawy losu.

W tej części, muszę to przyznać, chyba widać, że faktycznie autorka żegna się z bohaterką. Nie wiem, czy w rzeczywistości to ostatnia z cyklu opowieści o Oldze, ale skoro na okładce książki zapowiadają wydawanie całkiem nowego cyklu , nowej serii, to najwyraźniej więcej się z Olgą nie spotkamy.

Autorka więc, jak napisałam, żegna się z bohaterką i co za tym idzie, jakby prowadziła pożegnanie czytelników z bohaterką i według mnie trochę za bardzo jej to wyszło, a mianowicie niestety, kosztem intrygi kryminalnej, której rozwiązania praktycznie łatwo się domyślić od niemal samego początku książki. A ja lubię główkować wraz z prowadzącymi śledztwo detektywami…

W tej części mam wrażenie, że Polakowa chwyciła trochę za wiele srok za ogon i trochę to widać, szkoda. Nie wiem czy wynikło to z jej znużenia losami przez siebie stworzonej bohaterki, czy po prostu tak to wyszło, dość, że według mnie czytając książkę nie do końca było jasne, czy do czynienia mamy z rozwiązywaniem zagadki kryminalnej, czy ostatecznym rozliczeniem się z postacią Olgi Riazancewej i jej bliskim.
Może szkoda, że nie rozbito tego na dwie książki a usiłowano zmieścić w jednej, ale jak zawsze powtarzam, to jedynie moje własne odczucia i zdanie, więc, być może inni czytelnicy tego tak nie będą postrzegać.
Jak niemal zawsze, autorka na sam koniec zostawiła niezłą niespodziankę, ale tego się można było po niej spodziewać. A może jednak ona sama nie do końca chce się pożegnać ze stworzoną przez siebie postacią?

Tak, czy inaczej, ja z żalem pożegnam się z Olgą i mam jednak nadzieję, że uda nam się jeszcze kiedyś spotkać…

Na zakończenie, bardzo cenię sobie wydawnictwo za fakt wydawania książek we właściwej kolejności. Jak wiemy, nie zawsze wydawnictwa tak robią, a często, szczególnie w przypadku cykli, w których pewne sprawy następują po sobie, jest to niezwykle ważne. Mam więc nadzieję,że i nowy, zapowiadany przez wydawnictwo cykl będzie wydawany po kolei.

A oto, jaki nosi tytuł kolejna książka  Tatiany Polakowej, jakiej możemy się spodziewać (mam nadzieję, że szybciej, niż tę, którą teraz czytałam):

"Pułapka na sponsora".