Wiedeń…

…zajął w tym roku pierwsze miejsce w rankingu miast o najlepszych warunkach do życia. Wcale się nie dziwię. Ci, którzy znają mnie nieco bardziej albo dłużej czytają mój blog, wiedzą, że Wiedeń bardzo lubię i spośród europejskich miast jest to jedno, w którym wiem, że chętnie bym zamieszkała, gdyby tylko było to możliwe. Nieufnie spoglądam na tych, którzy o Wiedniu nie wypowiadają się li i jedynie w superlatywach;)
Cztery lata temu miałam tam okazję spędzić trzeci pobyt , najdłuższy jak dotąd, w tym obchodziłam w tym niezwykłym mieście swoje Imieniny . A wydaje mi się, że to było dopiero co! W tym roku Imieniny spędziłam w domu, niemniej jednak były one również przyjemne. Jako, że goście odwiedzający nas w piątek jednak uznali, że wizyta będzie jednocześnie celebracją tego dnia, można powiedzieć, że miałam dwa dni Imienin, w piątek i w niedzielę, czyli właściwy dzień. Dostałam śliczne prezenty, a w samo święto wybraliśmy się na długi i przyjemny spacer, po czym zainaugurowaliśmy sezon wiosenno letnio balkonowy spożywszy na balkonie obiad. W sezonie tak naprawdę trudno jest to zrobić, jako, że niestety, jest u nas zatrzęsienie os, które nie sprzyjają spokojnemu zjedzeniu jakiegokolwiek posiłku na balkonie. Mają jakiś niesamowity węch i zawsze zwęszą coś smakowitego.
Dzwoniło do mnie parę życzliwych mi osób, za telefony wielkie Wam dzięki, bardzo mi było miło, jak również za pamięć w postaci kartek z życzeniami. Dziękuję;0)
Obecnie czytam prezent Imieninowy czyli "Blondynkę na Czarnym Lądzie" Beaty Pawlikowskiej.
Co czytacie teraz?